O tym, że bez Boga usychamy (1Krl 18,41-46)

Eliasz powiedział Achabowi: „Idź! Jedz i pij, bo słyszę odgłos deszczu”. Achab zatem poszedł jeść i pić, a Eliasz wszedł na szczyt Karmelu i pochyliwszy się ku ziemi, wtulił twarz między swoje kolana.

Potem powiedział swemu słudze: „Podejdź no! Spójrz w stronę morza!” On podszedł, spojrzał i wnet powiedział: „Nie ma nic!” Na to mu odrzekł: „Wracaj siedem razy!” Za siódmym razem powiedział: „Oto obłok mały jak dłoń człowieka podnosi się z morza!” Wtedy mu rozkazał: „Idź, powiedz Achabowi : «Zaprzęgaj i odjeżdżaj, aby cię deszcz nie zaskoczył»”.

Niebawem chmury oraz wiatr zaciemniły niebo i spadła ulewa. Więc Achab wsiadł na wóz i udał się do Jizreel. A ręka Pana wspomogła Eliasza; opasawszy swe biodra pobiegł przed Acha-bem w kierunku Jizreel. (1Krl 18,41-46)

Przypomnij sobie sytuację, w której bardzo, ale to bardzo chciało Ci się pić, a wszystkim o czym marzyłeś/aś, była szklanka wody. Ja przeżyłem taką sytuację kilka razy, idąc w pieszej pielgrzymce z mojej, tzn. zamojsko – lubaczowskiej diecezji na Jasną Górę. Cała moja pobożność, wszystkie intencje, które ze sobą niosłem, górnolotne ideały o ascezie schodziły na dalszy plan tylko dlatego, że brakowało mi wody. Moje „cierpienia” trwały, co najwyżej kilkadziesiąt minut, bo zawsze znalazła się dobra osoba, która poratowała mnie łykiem wody.

Czemu o tym piszę? Ponieważ w Ziemi Świętej za czasów proroka Eliasza na ziemię nie spadła ani jedna kropla wody przez… 3 i pół roku! Wyobrażasz to sobie? 42 miesiące i ani jednego, choćby małego deszczu? Jakie to musiało mieć konsekwencje dla życia ludzi, zwierząt, przyrody? Bez wody nie ma życia, więc cały tamten teren znalazł się w beznadziejnej sytuacji.

Gdy mamy wiedzę o tej długotrwałej suszy, zupełnie inaczej spojrzymy teraz na słowa proroka, skierowane do króla Achaba:

Idź! Jedz i pij, bo słyszę odgłos deszczu.

Myślę, że ludzie stracili już nadzieję, że deszcz w końcu przyjdzie, ale na szczęście mieli wśród siebie Eliasza, który pokazywał im, że Bóg jest wszechmogący. Wczoraj czytaliśmy o tym, jak po jego modlitwie Bóg zesłał ogień z nieba. Dzisiaj daje spragnionym ludziom, zwierzętom i całej przyrodzie życiodajną wodę. Ale czy zwróciłeś/aś uwagę od czego zaczęła się wielka burza? Od małego obłoku, który pojawił się nad morzem. Był wielkości ludzkiej dłoni, więc trzeba było naprawdę wytężyć wzrok, aby go dostrzec. Na szczęście sługa proroka Eliasza miał dobre oczy i zauważył go. Bardzo szybko z tego maleństwa rozpętała się wielka burza, na którą wszyscy czekali 42 miesiące.

Co mówi mi dzisiaj Bóg przez to słowo? Po raz kolejny przypomina, żebym nie lekceważył małych rzeczy i żebym nie zwątpił w to, że On może mi pomóc w każdej sytuacji. O małych rzeczach pisałem już wiele razy i nie chcę się powtarzać na temat tego jak są ważne. Chciałbym się skupić na chwilę na braku wody.

Jak już wspomniałem tam gdzie jest woda, tam jest życie. Biblia nie tylko opisuje wydarzenia sprzed tysięcy lat, ale także niesie ze sobą uniwersalne przesłanie odnoszące się do naszej duszy, które jest aktualne przez wieki. To, że w na terenie Ziemi Świętej brakowało wody, to jedno. Ale czy przypadkiem autor natchniony nie chce nam zasugerować, że w ludziach umierało nie tylko życie fizyczne, ale też duchowe? Pamiętasz co rozważaliśmy wczoraj, jak Eliasz pokonał 450 fałszywych proroków. Przecież oni głosili kult Baala, fałszywego, pogańskiego bóstwa. Zatem ludzie byli przesiąknięci ich naukami i zaczęli odchodzić od Jedynego Boga. Umierali fizycznie z braku wody, ale umierali także duchowo z powodu braku wierności Bogu.

Deszcz w Biblii oznacza błogosławieństwo. Gdy krople wody zaczęły spadać na ziemię ludzie zrozumieli, że jest to cud. A cudu może dokonać tylko Bóg. On nie tylko dał życie ziemi, ale przede wszystkim dał im – po raz kolejny – dowód, że troszczy się o nich.

A czego Ty pragniesz? Za czym najbardziej tęsknisz? Gdzie biegną Twoje myśli, gdy obudzisz się rano? Bóg chce Twojego szczęścia, nigdy w to nie wątp. Ale być może nie wierzysz w to, bo doświadczasz teraz w swoim życiu czegoś bardzo trudnego, jak trzy i pół letnia susza. Po prostu widzisz, że powoli umierasz. Zapytaj się siebie, czy nie jest to konsekwencją oddalenia się od Niego? Bóg przychodzi Ci z pomocą, ale zaczyna od maleńkich, prawie niedostrzegalnych rzeczy, jak obłok, który wypatrzył sługa Eliasza. On jest obok Ciebie przyjacielu/przyjaciółko (ośmielam zwrócić się do Ciebie w ten sposób) i chce zesłać swoje błogosławieństwo w to miejsce, w którym ewidentnie od lat panuje susza i wydaje się, że nie ma szans na poprawę.

Co zrobił Eliasz, żeby wyprosić deszcz? Siadł, schował głowę między kolana i trwał przy Bogu. To wszystko. Zrobił to, czego nie robili inni, czyli był z Bogiem, a nie z bożkami. To wystarczyło, aby wydarzył się cud. Bo cuda dzieją się w naszym życiu, gdy jesteśmy z Nim, a nie z naszymi bożkami. Eliasz nie zrobił nic spektakularnego. Po prostu siedział z Nim, przed Nim, dla Niego. Zrób dzisiaj to samo…

Niech Jego błogosławieństwo towarzyszy Ci przez cały dzień +

Foto, Flickr, Common Creative, https://www.flickr.com/photos/aigle_dore/

 

Podobne wpisy:

  • Joanna Szczerbaty

    Bóg nie da nam uschnac. Przy Nim z małej rzeczy wielka obfitosc nastaje.

  • Katarzyna Skonieczna

    Szczęść Boże!
    Bardzo chciałabym tak mówić o Słowie, jak ksiądz! Kto wie, może Bóg da mi tę łaskę 🙂 Wspaniale działał Bóg przez Eliasza, tu wspaniale działa przez księdza.
    Ojciec jest obecny wszędzie tam, gdzie my Jego dzieci 🙂 Cudowna to dobra nowina
    Dziękuję za ten wpis przyjacielu 🙂
    +

    Myślę, że też byłaby ze mnie taka uschnięta ziemia, gdyby nie Eucharystia, gdyby nie Krzyż.