O tym co zostanie na zawsze (Łk 21,29-33)

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść:

„Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami poznajecie, że już blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie.

Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą”. (Łk 21,29-33)

Za chwilę dobiegnie końca kolejny rok w naszym życiu. I bynajmniej nie mam na myśli roku kalendarzowego, ale liturgiczny. Dzisiejsza i jutrzejsza ewangelia są ostatnimi, jakie będziemy rozważać, zanim rozpocznie się adwent. Jest to ważna informacja, ponieważ autorzy lekcjonarza także poprzez dobór perykop chcą zwrócić naszą uwagę na ten fakt i poprowadzić nas do refleksji o rzeczach najważniejszych.

Dzisiejsze słowo jest częścią tzw. mowy eschatologicznej Jezusa, czyli orędzia o czasach ostatecznych. Czytamy w niej przypowieść o drzewie figowym. Już na samym początku musimy sobie powiedzieć, że św. Łukasz chyba trochę „przedobrzył” z zapisem Jezusowej przypowieści i przez to nieco rozmył najważniejszą myśl Zbawiciela zawartą w niej.

Gdy porównamy naszą dzisiejszą perykopę z analogicznym fragmentem zapisanym przez św. Marka (a jego ewangelia wg większości badaczy uważana jest za najstarszą i stanowiła jedno ze źródeł dla św. Łukasza), zobaczymy pewną subtelną różnicę. Ciekawe, czy ją zauważysz? Znajduje się w pierwszym zdaniu, mówiącym o fidze.

A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo! Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. (Mk 13,28-31)

Na pewno zwróciłeś/aś uwagę, że św. Łukasz dokłada „inne drzewa”, o których nie wspomina św. Marek. Dlaczego tak zrobił? Możemy się jedynie domyślać, ale być może stało się tak dlatego, że autor trzeciej ewangelii nie pochodził z Ziemi Świętej, ale z Antiochii Syryjskiej, leżącej kilkaset kilometrów na północ od Jerozolimy. Z tego powodu mógł nie znać dokładnie zachowań palestyńskiej fauny i flory. Dlaczego w ogóle o tym piszę? Ponieważ dla nas, mieszkających jeszcze dalej na północ od Ziemi Świętej, drzewa gubiące na jesień liście nie są czymś nadzwyczajnym. Wszyscy wiemy, że na wiosnę zazielenią się na nowo. Natomiast tam, ze względu na klimat, większość drzew tak przystosowała się do niekorzystnych warunków, że tylko nieliczne zrzucają liście, aby potem je odzyskać. Do nich należy figa. I ze względu na tę zdolność była i jest swoistym fenomenem. W zimie wygląda tragicznie, jak szkielet martwego, oskubanego drzewa, ale na wiosnę wypuszcza liście i sygnalizuje, że lato niebawem nadejdzie. Jezus niejednokrotnie odwoływał się do przyrody, żeby uzmysłowić swoim słuchaczom ważne prawdy.

Pierwszą lekcją, którą możemy wyciągnąć z tego fragmentu jest to, żebyśmy patrząc na otaczający nas świat, jego harmonię, doskonałe zaplanowanie i działanie, pomyśleli o Tym, który to wszystko wymyślił i stworzył. Żebyśmy też umieli się tym zachwycić i podziękować za to. Bardzo dobrze wiedział o tym autor Księgi Mądrości:

Głupi [już] z natury są wszyscy ludzie, 
którzy nie poznali Boga:
z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest,
patrząc na dzieła nie poznali Twórcy,
lecz ogień, wiatr, powietrze chyże,
gwiazdy dokoła, wodę burzliwą
lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem.
Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa –
winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca,
stworzył je bowiem Twórca piękności;
a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw –
winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił.
Bo z wielkości i piękna stworzeń
poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę.
Ci jednak na mniejszą zasługują naganę,
bo wprawdzie błądzą,
ale Boga szukają i pragną Go znaleźć.
Obracają się wśród Jego dzieł, badają,
i ulegają pozorom, bo piękne to, na co patrzą.
Ale i oni nie są bez winy:
jeśli się bowiem zdobyli na tyle wiedzy,
by móc ogarnąć wszechświat –
jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana? 
(Mdr 13,1-9)

Drugą rzeczą, na którą chciałbym, żebyśmy się dzisiaj zatrzymali są ostanie słowa Jezusa z tej ewangelii: „Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą”.

Chrystus jasno nam pokazuje, że mimo swojego piękna ten świat kiedyś przeminie. W jaki sposób zostanie odnowiony w chwili paruzji? Tego nie wiemy i nie jest to ważne w tym momencie. Istotne jest jednak, żebyśmy zobaczyli, że tym, co nigdy nie zniknie jest słowo Boże! Jedynie ono jest wieczne (zob. 2Sm 7,25; 1Krn 17,23; Ps 119, 89; Iz 40,8; 1P 1,25).

Ks. prof. Franciszek Mickiewicz SAC tak komentuje to zdanie Jezusa:

„Umieszczając takie właśnie zapewnienie (moje słowa nie przeminą) na końcu działalności publicznej, Jezus zarazem wzywa do przyjęcia całej Jego nauki z powagą i posłuszeństwem. Ponieważ zawarta jest w niej pełnia prawdy, będzie ona dalej głoszona w Kościele jako Dobra Nowina o zbawieniu. Dzięki wiernym apostołom zostanie ona zaniesiona aż po krańce ziemi (zob. Dz 1,8; 13,47; Rz 10,18) i będzie przekazywana z pokolenia na pokolenie aż do końca świata. Co więcej, słowo Boga, skierowane do ludzi przez Chrystusa, zachowa swe znaczenie nawet w królestwie Bożym, które nastanie po przeminięciu całego doczesnego świata”. (Nowy Komentarz Biblijny NT III/2)

Jeśli szukasz czegoś solidnego i niezmiennego, na czym będziesz mógł/mogła oprzeć swoje życie, nie martwiąc się, że nagle się zawali, to słowo Boże jest odpowiedzią na Twoje pragnienia!

Być może co jakiś czas masz wrażenie, że Twoje życie rozsypuje się jak domek z kart. Pomyśl, czy nie jest tak dlatego, że za mało czasu poświęcasz na kontakt ze słowem Bożym? Według mnie nie da się głęboko przeżywać swojej wiary, poznawać siebie i Boga, rozumieć, przyjmować i wcielać w życie nauczanie Kościoła, jeśli nie ma się codziennego kontaktu z Jego świętym słowem.

Czytanie i rozważanie Biblii nie jest luksusem dla wybranych, ale koniecznością dla tych, którzy poważnie traktują swoje życie wewnętrzne.

Konkret na dzisiaj: Pojutrze rozpocznie się adwent. Postanowię sobie, że będzie on czasem, w którym codziennie poświęcę konkretny czas na spotkania z Bogiem w Jego słowie.

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

 

Podobne wpisy:

  • R TK

    Czytanie i rozważanie Biblii nie jest luksusem dla wybranych, ale koniecznością… Słowo Boga. To nie tylko Księga. To Osoba. Karmię Nim swoją duszę. Systematycznie. Po trochu. Ciągle odkrywam. Nieustannie mnie zaskakuje.

  • Genowefa

    Kiedyś ksiądz Krystian pisał o swojej pasji, dzisiaj R TK potwierdza swoją wypowiedzią a ja się dołączę.
    Duchowni czuwają nad przekazem Słowa Bożego i tłumaczenie nam zgodnie z nauką Kościoła.
    Do mnie należy dokonanie dobrych wyborów zgodnie z przekazywaną wiarą. To gwarantuje mi „nową jakość życia”.
    Skoro dbam o inne drzewa w ogrodzie trzeba zadbać też o figowiec, drzewo bardzo znaczące w historii zbawienia.
    Pan Bartek pisał, że ode mnie zależy miejsce w którym znajduje się ono w ogrodzie i do czego służy.
    Mój sposób patrzenia na jego owoce warunkuje czy one są smaczne, czy piękne. Widzę to czego chcę.
    Zmieniać mnie może tylko Jezus.
    Tak jak w dzieciństwie wstając aby iść w mroźny poranek do kościoła na roraty byłam bardzo zadowolona,
    że mogę tak jak dorośli, że dałam radę aby czas w dniu przeznaczonym dla Boga właściwie wypełnić.
    Sprostałam, Jego miejsca we mnie nie zdoła zastąpić nic innego.
    Ksiądz ładnie to określił: tylko Pełnia może wypełnić pustkę.

  • Monia

    Bóg zapłać za komentarz…i wyjaśnienie przykładu z drzewem figowym.zupełnie inaczej odczytuje sie ten fragment ewangelii. Jezus uczy nas po czym dokladnie poznamy Jego ponowne przyjście, jakie znaki temu towarzyszyć będa, że gdy je ujrzymy, to bedziemy pewni, że to Królestwo Boże nadchodzi, jest u drzwi…Czuwajmy!!!!