Odziani w Królestwo Niebieskie – Błogosławieni ubodzy! (Mt 15, 1-12a)

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: 
«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. 
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. 
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. 
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. 
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie». (Mt 5,1-12a)

Często ludzie nie tylko, że czują się niewystarczająco bogatymi, to jeszcze wstydzą się własnych domniemanych i rzeczywistych niedoborów. Ciągle odkrywają niedosyt i obawiają się, że może ich dosięgnąć krytyka innych. Rozpoczynają grę, w którą wkładają dużo trudu, samozaparcia, upokorzeń, kłamstwa, maskarady. Jest to niekończąca się pogoń, ale trzeba zrewidować taką postawę, czy aby nie zostają obdarci z człowieczeństwa.

Chrystus rozpoczyna nauczanie od słów błogosławieni ubodzy. Pokazuje nie tylko słowem, ale ukaże swoim życiem, że wierzący mają spoglądać na Boga jako na swojego Ojca z zaufaniem, że Ojciec dobrze, wie co im leży na sercu, czego szukają, czego potrzebują, zanim nawet ubiorą te potrzeby w słowa modlitwy. Chrystus przed ludźmi, którzy uwierzyli w każdym czasie, pokazuje, że mogą stanąć przed Bogiem, bez obawy i skrępowania. Nie muszą nawet walczyć ze swoją małością i ubóstwem. Każdy ma możliwość swoją doczesność ofiarować Bogu, aby w oka mgnieniu dostrzec swoje życie w pełnej krasie, a jednocześnie doświadczyć Bożej mocy. Owa moc pociąga człowieka, aby zrozumiał, że całe życie jest w rękach Boga, które go ukształtowały.

Jezus przywołuje do siebie uczniów i do nich i tłumów, które zgromadziły się na górze, ale także na równinie u jej stóp. Oznajmia im, że życie błogosławionych czeka na każdego z nich. To błogosławieństwo wprawdzie nie dotyka ich formy zewnętrznej życia, ale samego wnętrza – duszy, życia w stałej obecności Boga. To życie w cieniu Bożych skrzydeł to nie jakaś przyszłość nieokreślona, ale jest rzeczywistością, której już słuchacze doświadczają, w tym momencie kiedy On Jezus siedzi przed nimi, otwiera usta i zaczyna mówić. Nie jest to życzenie na przyszłość, ale w słowach Jezusa wybrzmiewa aktualność szczęśliwej sytuacji i gratulacje adresatowi.

Jezus zwraca się do tych, którzy przyjęli Go jako Mesjasza i Mu zaufali. Jednakże to nauczanie dotyczy każdego, kto wśród doświadczanej nienawiści i złości wiernie trwają przy Nim. Pozycja słuchacza jest równoznaczna z postawą samego Chrystusa, kiedy wygłasza Kazanie na Górze. Jest otoczony uczniami, którzy mają całkowitą pewność co do swojego Mistrza. Jest też ogromny poczet ludzi, którzy napłynęli z różnych stron. Niektórzy z nich uznawali w Jezusie Mesjasza – swojego Wybawcę i Pomoc. Pozostaje jednak pytanie: czy weszli oni we wspólnotę z Jezusem? Czy odkryli w Chrystusowym nauczaniu, że należą do Niego a przez Niego już mogą kosztować smaku Królestwa Bożego? A na te pytania można odpowiedzieć z całą pewnością, że nie byli tego pewni.

Prorok Izajasz nauczał, że Mesjasz przyjdzie głosić dobrą nowinę ubogim (Iz 61,1). Ubodzy już są przywdziani w szatę, która pozwala wejść do Królestwa, bo oni nie przywiązują się nazbyt do tego co ziemskie, ale są gotowi przyjąć to Królestwo, gdyż są ludźmi wolnymi, a nie niewolnikami. Ubodzy to zatem nie ludzi upośledzeni intelektualnie, ludzie niedouczeni. Są to ludzie, którzy nie posiadają licznych bogactwa, ale cierpliwie znoszą swoją sytuację. Ubogimi mogą to być także posiadający pewne bogactwa, którzy jednak nie są do nich przywiązani uczuciowo i pielęgnują duchowe ubóstwo. Ufają bezgranicznie dobroci Boga i są prawdziwie pobożnymi. Rozumieją bowiem, że Bóg stworzył człowieka razem z Jego ubóstwem ograniczeniami, z tym wszystkim, czego mu brakuje. Pozwala to odkryć, że nie są jakimś nic w historii człowieka, ale zostali z nicości powołani do istnienia przez Boga.

Być biednym przed Bogiem oznacza wyzwolenie uczucia, że nie musi być ani prezentować coś ponad własne siły i możliwości. Oznacza zaakceptować siebie bez nienawiści i podkreślenia miłości samego siebie. Ubogi przed Bogiem to po prostu ktoś, kto nie potrzebuje odgrywać jakiejś roli, ale ma poczucie, że otrzymał tyle ile potrzebuje. Człowiek ubogi przywdział się w Królestwo Niebieskie, bo przyjął tę cząstkę, którą mu Bóg dał na scenie jego życia.

Konkret na dziś: Z miłością ofiaruję dzisiejszy odpust zupełny i inne odpusty, które zgodnie z nauką Kościoła mogę uzyskać, za tych, którzy pozwalali mi wzrastać w ubóstwie przed Bogiem.

Niech Was błogosławi i strzeże Bóg wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen.

 

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    Ubodzy.
    Robią co mogą, na co ich stać, zdziwieni, że resztę wykonał uzupełniając ich braki – On, Jezus.
    Widząc Jego działanie są wdzięczni za opiekę i pomoc.
    Dzięki „odzianiu” w zaufanie ich życie staje się łatwiejsze, są bardziej szczęśliwi.