Piruet wiary (J 20,11-18)

 

Maria Magdalena stała przed grobem, płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg.

I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?»

Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono».

Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus.

Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?»

Ona zaś, sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę».

Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Mój Nauczycielu!

Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”».

Poszła Maria Magdalena i oznajmiła uczniom: «Widziałam Pana», i co jej powiedział. (J 20,11-18)

Dwudziesty rozdział Ewangelii Jana składa się z dwóch części (ww. 1-18 oraz ww. 19-29) Pierwsza z nich dodatkowo dzieli się na dwie sceny: bieg uczniów do grobu (J 20,1-10) oraz drugą wizytę Marii Magdaleny przy grobie (J 20,11-18). Ten właśnie tekst czytamy dzisiaj. Druga część również powstała w formie dyptychu: zawiera opis pierwszego spotkania z uczniami oraz powierzenie im misji odpuszczania grzechów (ww. 19-23) oraz drogę do wiary Tomasza (ww. 24-29).

W opinii wielu uczonych biblistów, a oprócz nich pogląd ten podzielam także ja, Maria Magdalena jest symbolem Kościoła, Oblubienicy, który wychodzi na spotkanie swojego Ukochanego. W różnych zawiłościach historii oraz ścieżkach życia poszczególnych wierzących szuka Chrystusa, czasem pośród łez. Jednak nawet jeżeli wydaje mi się, że Chrystus stoi z daleka i nie interesuje Go to, co się ze mną dzieje, On jest blisko. Gdy Maria odwraca się od grobu, w którym w dalszym ciągu nie widzi ciała Chrystusa, jej oczom ukazuje się jakiś człowiek, myśli, że to ogrodnik.

Właściwie, nie zbłądziła, Chrystus w opisie męki i śmierci czwartej Ewangelii zaczyna swoją mękę i kończy ją w ogrodzie, który – jak czytaliśmy w komentarzu na Wielki Piątek – staje się nowym ogrodem Eden, miejscem, z którego tryska nowe życie. A zatem przez swoją śmierć Chrystus jest ogrodnikiem. Ale nie oznacza to, że będzie biegał z motyczką albo łopatą. On przynosi coś znacznie droższego!

Dla mnie jest to niesamowite, wręcz porażające, jak niewiele trzeba, by zobaczyć Chrystusa w drugim człowieku. Albo inaczej: jak niewiele trzeba, by rozpoznać swojego Mistrza. Wypowiada On jedno słowo, imię kobiety i to wystarcza.

Maria Magdalena wykonuje kolejny obrót, a więc – jeżeli byśmy chcieli to odtworzyć na scenie – znowu odwróciła się do grobu. Powróciła do punktu wyjścia, i stamtąd zaczęła się jej nowa droga. Wcześniej patrzyła na grób i płakała, teraz zobaczyła ten Droga głosicielki Zmartwychwstałego.

W tych właśnie powrotach do początków kryje się tajemnicza droga Opatrzności, niech Chrystus udziela nam siły, by przyjmować te wyroki i umieć poddać się woli Bożej.

Konkret na dziś: odwróć się do pustego grobu i pomódl się o światło Ducha Świętego, by rozpoznać Boże posłanie do miejsca, w którym jesteś.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

 

Podobne wpisy: