„Pokora rodzi olbrzymów” (Mt 3,13-17)

Cytat z nagłówka pochodzi od G.K. Chestertona

Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: 

„To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?” 

Jezus mu odpowiedział: „Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. Wtedy Mu ustąpił. 

A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. 

A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. (Mt 3,13-17)

Gdzie Jezus przyjął chrzest? No jak to ‒ gdzie? W Jordanie. Tak, masz rację. Jordan, jak każda rzeka, ma swoje źródło, następnie wije się na pewnym obszarze, nawadniając przy tym okoliczne ziemie, a w końcu wpada do innej rzeki, bądź mniejszego lub większego akwenu. Po co piszę o sprawach oczywistych?

Nazwa Jordan pochodzi od hebrajskiego słowa  ירד „jarad”, co znaczy schodzić w dół, zstępować i doskonale opisuje naturę tej rzeki. Na całej długości, ok. 250 km, Jordan ciągle schodzi w dół, aby w końcu znaleźć swoje ujście w Morzu Martwym. Skoro ciągle zstępuje, to po drodze zabiera ze sobą wiele brudów. Jego źródła na północy są czyste i bez problemu można zobaczyć dno i pływające ryby. Natomiast im dalej na południe, tym jest to trudniejsze. W miejscu, w którym według tradycji Jezus miał zostać ochrzczony, woda jest mętna, tłusta i brudna. Ma kolor kawy z mlekiem. Nie wygląda to zbyt dobrze. Ale oczywiście, także ten szczegół mówi nam wiele o tamtym wydarzeniu.

Chrzest przyjmujemy (przeważnie) będąc dziećmi, aby ten sakrament zgładził w nas grzech pierworodny i jego skutki. Wiemy, że Jezus nigdy nie popełnił żadnego, nawet najmniejszego grzechu. Dlaczego zatem przyjmuje chrzest? Czyżby ktoś nas od małego oszukiwał i jednak Jezus także upadał? Oczywiście, że nie. Hymn Jutrzni odmawiany w święto Chrztu Pańskiego wiele nam wyjaśni:

Niech wszystkie rzeki, strumienie i źródła

Sławią Chrystusa z radosną wdzięcznością,

Bo zanurzony przez Jana w Jordanie

Uświęcił wodę.

 

Baranek Boży, niewinny i czysty,

Przyjął na siebie człowieczą niedolę

I chrztem pokuty ukazał nam drogę

Do nawrócenia.

 

Lecz nie w Jordanie szukamy obmycia,

Ale w krynicy paschalnej kąpieli,

Bo w niej zawarta jest moc odkupienia

Przez krew Jezusa.

 

Niech wszyscy ludzie ochrzczeni w Chrystusie

Czerpią z weselem ze zdrojów zbawienia

I wielbią hymnem pokornej miłości

Najświętszą Trójcę. Amen.

Jezus przyjął chrzest, aby uświęcić każdą wodę, która będzie później przez wieki używana w czasie sakramentu chrztu. On go nie potrzebował, ale zrobił to dla nas. Do pewnego momentu Żydzi uważali, że chrzest powinni przyjmować tylko ludzie nienależący do narodu wybranego. Sądzili, że ich to nie dotyczy, ponieważ przez Abrahama Bóg zawarł z nimi przymierze i na mocy zasług tamtego wydarzenia byli zwolnieni z obowiązku przyjmowania chrztu i ciągłego nawracania się. Dopiero pojawienie się Jana uświadomiło im konieczność przyjęcia chrztu i wejścia na drogę nawrócenia.

Dający się ochrzcić Jezus pokazuje, że pokuta i nawrócenie to właściwa droga dla człowieka wierzącego i szczerze szukającego Boga. Wchodząc do brudnego Jordanu, Jezus postawił się w jednym szeregu z każdym grzesznikiem na przestrzeni wieków. Jest to Jego kolejny, niezbity dowód na to, że idzie z nami na drogach życia. On, czysty i nieskalany staje razem z nami ramię w ramię. Czy nie jest to piękne? Chociaż nie musiał tego robić, postanowił po raz kolejny pokazać, że drogą, którą wybrał, jest uniżenie.

Pomyśl, proszę, czy tak patrzysz na Niego? Czy jest On Ci bliski? Czy może ciężko Ci przyjąć tą prawdę?

Jezus od samego początku ziemskiego życia (mówię także o poczęciu w czasie zwiastowania) wybrał, że będzie z najsłabszymi i często pomijanymi. Za każdym razem, gdy chciano Go obwołać królem, uciekał, bo nie szukał splendoru. Wiedział także, że gdyby przyjął tę godność, dla wielu biednych, ubogich, chorych i wykluczanych poza margines społeczny stałby się w jednej chwili kimś odległym. Nie chciał tego, a śmierć, którą zginął, była zarezerwowana dla najgorszych bandytów, czyli… ostatnich z ludzi, którymi gardzono. Gilbert Kieth Chesterton powiedział kiedyś: „pokora rodzi olbrzymów”. Jezus był pokorny i właśnie to sprawia, że Ci którzy czują się mali, pomijani i wykluczeni, mogą się z Nim zjednoczyć i z nadzieją czekać na wywyższenie.

Konkret na dzisiaj: czym jest dla Ciebie pokora i czy cenisz sobie tę cechę?

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

 

P.S. A jako dodatek wklejam zdjęcie miejsca, które wskazuje się jako miejsce chrztu Jezusa:

https://www.bibleodyssey.org/en/tools/map-gallery/j/map-jordan-river.aspx

Podobne wpisy:

  • andrew_sa

    Pokora dla mnie jest takim warunkiem „sine qua non” zbawienia, jak mówi powiedzenie ” W piekle znajdziesz wszystkie cnoty oprócz pokory.W niebie znajdziesz wszystkie wady oprócz pychy”. Dzisiaj, inne znane powiedzenie o pokorze brzmi jak OSTRZEŻENIE „pokorne cielę MNIEJ mleka ssie”
    Szczęść Boże!

  • krystian

    Początek drogi, chrzest.Jezus dał się ochrzcić by pokazać że Janowy chrzest jest ważny.
    Już na początku drogi Jezus pokazuje że stawia na wiarę.
    Bo w jaki inny sposób wytłumaczyć, że zanurzenie w brudnej i mętnej rzece, z której bydło pije wodę,ma zmyć grzechy ?
    I jeszcze dokonuje tego nie kapłan wyświęcony w świątyni,ale zarośnięty pustelnik odziany w skóry zwierząt?
    Totalny brak logiki.
    Gdy brakuje logiki zostaje tylko goła i samotna wiara.

    Wyobraź sobie że nagle stoisz nad tym brzegiem.Obok ciebie parę innych osób.W rzece stoi Jan.Coś krzyczy o nawróceniu i prostowaniu dróg. Parę metrów od ciebie stoi na brzegu Jezus.Ale nie zwracasz na niego uwagi bo jeszcze Go nie znasz.
    W twojej głowie kołóją się myśli: „Rozebrać się i wejść do tej wody , czy nie ? Co mi to da i czy ma to sens? ”
    Logiki brak.
    Zostaje wiara,że może ten zarośniety kaznodzieja ma rację i ta woda zmieni moje życie……

  • Genowefa

    Pokora to droga wiary.
    Trzej Królowie oddali pokłon małemu-wielkiemu dzieciątku Jezus i już wrócili inną drogą omijając podstęp Heroda. Pokazane są skutki ich wiary tj. nowa droga.
    Kiedy w życiu próbowalam wszelkimi sposobami rozwiązać mój problem została mi tylko rozpacz, nic nie moglam zrobić. Bo postępowalam tylko wg logiki i nie było skutku.
    Bezradna zaczęłam modlić się z wiarą oddając te sprawy Bogu licząc już tylko na Jego pomoc (jako Jego służebnica) Wtedy On zobaczył, że trzeba mi pomóc bo bez Niego jestem zupełnie zagubiona, jestem niczym.
    Myślę, że uznanie moich ograniczonych możliwości to jest pokora, dopiero wtedy zrobiłam miejsce na działąnie Boga w moim życiu. Mógł mnie wyprowadzić z tej gęstwiny splątania.
    Również chrzest od Jana sprawił, że ludzie wychodzili z wody odmienieni. Weszli do wody bo uwierzyli, myślę że skorzystali z niego tylko pokorni, którzy uznali potrzebę zostawienia swoich grzechów.
    Reszta przyglądała się temu, ponieważ przeszkadzało im logiczne myślenie i nie widzieli potrzeby.
    Przysłowie, które ja znam: „pokorne ciele dwie matki ssie”.
    Jest bardziej prawdziwe i nie wywołuje potrzeby rozpychania się łokciami aby otrzymać tyle samo albo nawet więcej.

    • andrew_sa

      W moim komentarzu odniosłem się właśnie do do tego ogólnie znanego przysłowia, zaczynając od słowa DZISIAJ, ukazując jego „metamorfozę” w czasie…
      Szczęść Boże!

      • Genowefa

        Dzięki za wyjaśnienie. Pozdrawiam.