Z poradnika ogrodnika, czyli jak przesadzić święte drzewo?

Jakiś czas temu pisałem, że praca biblisty to dzielenie włosa na czworo i szukanie dziury w całym. Była to, oczywiście, opinia wyrażona z pewnym przekąsem, ale… w pewnym sensie jest to prawda. Dzisiaj przyjrzymy się pewnemu drobnemu szczegółowi, który mógł nam umknąć przy lekturze Księgi Rodzaju – mianowicie planowi ogrodu Eden, a dokładniej rozłożeniu w nim poszczególnych drzew. A dokładniej dwu drzew: drzewa życia i drzewa poznania dobra i zła.

Dlaczego w ogóle autor natchniony wspomina te dwa drzewa? Do czego miały one służyć? Drzewo życia, które według Rdz 2,9 znajdowało się w środku ogrodu, miało dawać człowiekowi wieczne życie. Składnia języka hebrajskiego, a także treść perykopy nie pozwala doprecyzować, czy zjedzenie jednego owocu dawało nieśmiertelność, czy owoce należało spożywać regularnie. Pewną wskazówkę mogą stanowić słowa Boga, który wypędzając człowieka z raju podaje motywację wymierzenia kary: „niechaj teraz [człowiek] nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki” (Rdz 3,22), co mogłoby sugerować, że do momentu wypędzenia z raju człowiek nie spożył jeszcze ani razu owocu z drzewa życia, ale jest to tylko przypuszczenie.

Przeznaczenie drzewa poznania dobra i zła nie jest tak oczywiste jak wydaje się na pierwszy rzut oka, a to, co określa się we współczesnych językach mianem „znajomości”, nie odzwierciedla tego, co zawierało owo pojęcie w językach starożytnych. Zacznijmy od początku. Zgodnie ze słowami Ewy z Rdz 3,3 drzewo poznania dobra i zła rosło w środku ogrodu Eden. Spożycie jego owocu spowodowało, że człowiek „poznał” dobro i zło, przez co stał się taki jak Bóg. W języku hebrajskim czasownik jada’ (pojawia się on w nazwie drzewa w formie rzeczownikowej da’at) oznacza nie tylko znajomość umysłową, ale także dogłębną wiedzę o jakimś zjawisku, a nawet stanowi synonim (lub może eufemizm) współżycia seksualnego, które zakłada najbardziej intymną relację między dwiema osobami. Czy to pole semantyczne nam coś podpowiada?

Tak, znajomość dobra i zła, której człowiek doświadczył w raju, nie była tylko wiedzą umysłową, ale stanowiła wejście w bliską relację ze złem i ulegnięciu mu. Z tego powodu drzewo poznania dobra i zła obarczone jest pierwszym zakazem, jaki czytelnik spotyka w Biblii („ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rdz 2,17). A zatem człowiek nie został wypędzony z raju, ponieważ wcześniej nie wiedział, co to jest zło, ale dlatego, że temu złu uległ i wszedł z nim w bliską relację. Skutki tej uległości widoczne są już na początku następnego rozdziału (Rdz 4), kiedy brat występuje z przemocą przeciwko swojemu bratu i zabija go z zazdrości o łaskawość Boga. Zło zaczyna gnieździć się w człowieku i oddziałuje na niego od tej chwili coraz mocniej. Od pierwszych zdań Biblii człowiek poddaje się grzechowi i występuje przeciwko Bogu, co rzutuje na ukształtowanie całej dalszej historii ludzkości: od tego momentu piękny, uporządkowany i harmoniczny świat staje się miejscem, w którym człowiek coraz bardziej oddala się od Boga, a historia ludzkości przypomina sinusoidę, która prezentuje, jak bardzo ludzie zbliżają się do Boga i jak bardzo się od Niego oddalają lub pozostają wobec Niego całkowicie neutralni. Pojawia się zgrzyt, który wprowadza dysharmonię do całej późniejszej symfonii historii zbawienia.

Ale czy zauważyłeś, czytelniku, pewną niespójność? Które drzewo rosło w centrum ogrodu? Drzewo życia czy poznania dobra i zła? Biblia przecież umieszcza w środku Edenu obydwa z nich.

To, które drzewo znajduje się w centrum naszego życia, zależy od nas. Gdy znajdujemy się w bliskiej relacji z Bogiem, staramy się niemal instynktownie o to, by nawiązać z Nim jeszcze głębszą więź i w ten sposób w centrum naszego ogrodu znajduje się drzewo życia. Gdy jednak pojawia się wąż z podszeptem nieufności wobec Boga, skupimy się na tym, żeby poznać zło. Wtedy zadajemy sobie pytania: „czy to rzeczywiście jest zło? czy to, co robię, to już jest grzech?” a stąd już tylko krok do usprawiedliwienia „wszyscy tak robią, więc to nie jest na pewno złe”.

Przypomnijmy sobie Gilgamesza z działu „Wokół Biblii”; ten poszukiwał rośliny dającej życie, by uratować swojego przyjaciela. Ale możemy także zerwać owoc poznania dobra i zła jak Ewa. Autor biblijny posługuje się obrazem dwu drzew, by przedstawić, jak zmienia się optyka wiary, w zależności od tego, z kim nawiązuje więź – z Bogiem czy szatanem. W przypadku pierwszego widzimy drzewo życia i jego piękne owoce, które dają życie. Z drugiej jednak strony są owoce poznania dobra i zła, które właściwie nie wyglądają tak źle, a dodatkowo bezsensowny jest zakaz nawet dotykania ich. Sprawa nie jest zatem prosta: obydwa drzewa zmieniają swoje miejsce usadzenia w zależności od naszego postępowania. Od nas zależy, które z nich będzie rosło i na którym się skupimy.

I na koniec jeszcze jedna rzecz, można powiedzieć – ciekawostka. Skąd wzięło się popularne przekonanie, że drzewo poznania dobra i zła to jabłoń? Z łaciny, a dokładniej z tłumaczenia Biblii na język łaciński, zwanego Wulgatą. W tym języku zarówno słowo „jabłko” jak i „zło” brzmią tak samo: malum. Ze względu na to podobieństwo zrodziło się przekonanie, że to drzewo to jabłoń, czego ślady odnajdujemy po dzień dzisiejszy, np. w anatomii, ale także w sztuce. Tekst hebrajski jednak nie daje podstaw do takiego utożsamienia; na każdym miejscu używa tylko ogólnego terminu peri, który oznacza po prostu „owoc”. Tradycja żydowska mówi, że tym drzewem mógł być figowiec, ponieważ bezpośrednio po zerwaniu i zjedzeniu owocu pierwsi rodzice zdają sobie sprawę, że są nadzy i sprawiają sobie przepaski z liści figowych. Jest to jednak tylko przypuszczenie. Biblia nie daje jednoznacznej informacji odnośnie tego, jakie było to drzewo.

 

Photo, Flickr, Common Creative https://www.flickr.com/photos/rpowroznik/

 


Biblia z komentarzem, komentarz do Pisma Świętego, komentarz biblijny – Pismo Święte Stary Testament z komentarzem

Podobne wpisy: