Porozmawiajmy o miłości… (Mt 11,28-30)

Jezus przemówił tymi słowami: «Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie». (Mt 11,28-30)

Chrystus kieruje do nas piękne słowa o pokrzepieniu w wysiłkach, o ukojeniu duszy wśród trosk dnia codziennego, o odciążeniu ze wszystkich trudności. Ale czy na pewno? Czy nie czytamy selektywnie dzisiejszej Ewangelii?

Palestyńscy pasterze i rolnicy nie mieli łatwego życia. Ziemia, zwłaszcza w Judei, była wysuszona, grunty rolne nieliczne, a woda trudno dostępna. Hodowla zwierząt i rolnictwo było więc sporym wyzwaniem, a jedzenie trzeba było skądś pozyskiwać. Ale wyzwania dnia codziennego wyglądały trochę inaczej, niż może nam się wydawać.

Gdy zwierzę miało być zaprzężone do orki, jego właściciel musiał najpierw wykonać lub zamówić dla niego jarzmo. Nie było sklepów z dostępnymi od ręki urządzeniami rolniczymi. Każde jarzmo musiało zostać dopasowane indywidualnie do zwierzęcia tak, by nie poobcierać jego skóry ani nie zamęczyć go na trudnej ziemi.

Chrystus mówi o tym, że Jego nauka jest lekkim brzemieniem oraz słodkim jarzmem. Mówi to w przeciwieństwie do wszystkich nakazów Starego Przymierza, które ograniczały człowieka i nakładały na niego ciężar nie do uniesienia (Mt 23,4; Łk 11,46). Dodatkowo, ponieważ były rozszerzane przez nauczycieli współczesnych Jezusowi i rozciągane na wiele dziedzin życia całkowicie obcych pierwotnej myśli Stwórcy, stały się bardziej wymysłem ludzi niż realizacją Słowa Bożego.

Ta nowa nauka z mocą, którą przynosi nam Chrystus, daje uwolnienie od wszystkich tych obciążeń. Każdy z nas może odważnie przyjść i mieć pewność, że nie zostanie przez Boga odtrącony. Ale to nie znaczy, że możemy robić, co chcemy, Jezus nie daje nam życia pełnego lenistwa i próżniactwa, otrzymaliśmy brzemię i jarzmo do niesienia. Ale nie jesteśmy z tym sami! Brzemię jest lekkie nie dlatego, że towarzyszą mu mniejsze wymagania, ale dlatego, że wynikają one z tego, że sami je przyjmujemy z miłości do Chrystusa. Brzemieniem nie jest nic innego jak miłość.

Tak jak w małżeństwie, mąż i żona są związani miłością, mają wobec siebie zobowiązania wynikające z tej specjalnej więzi ich łączącej, tak chrześcijanin żyje w specjalnej relacji wobec Boga. Kochający się małżonkowie nie będą rozpaczać z tego powodu, że spędzają wiele czasu ze sobą, jest to dla nich radość, wręcz rzecz, na którą czekają i której nie mogą się doczekać…

A czy ja tak samo patrzę na moją relację z Bogiem? Czy nie jest ona dla mnie pełna obowiązków, powinności, wymagań i ograniczeń? Czy tak wygląda miłość?

Konkret na dziś: zadam sobie trudne pytanie „czy naprawdę kocham Boga?”.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: