Postaw Boga w centrum

Nie ma ludzi niezastąpionych, ale po odejściu niektórych po prostu coś umiera…

Jezus wie, że faryzeusze chcą Jego śmierci, a mimo to nie ucieka. Władze wysyłają po Niego żołnierzy, żeby go pojmali, ale… ci wracają bez Niego i na pytanie czemu Go nie przyprowadzili odpowiadają: „Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak Ten człowiek przemawia”.

Dlaczego Jezus tak przemawiał jak nikt inny przedtem? Według mnie odpowiedź jest oczywista: bo był blisko Ojca, a w zasadzie, to był jedno z Ojcem. To przez ciągłe bycie z Nim, nawet gdy robił zwykłe rzeczy, miał siły żeby kochać i przebaczać, żeby w opętanych czy chorych widzieć człowieka, a nie problem, który trzeba wyeliminować czy odseparować, żeby być miłosiernym. Nawet po całym dniu uzdrawiania, gdy po ludzku patrząc, należał Mu się odpoczynek szedł na CAŁĄ NOC żeby się modlić. Niestety ja tak nie umiem. I na pewno stąd się biorą moje grzechy, bo nie umiem być tak długo i intensywnie z Ojcem jak On.

Relacji z Bogiem nie da się zastąpić relacją z żadnym człowiekiem, nawet najlepszym, bo szybko stanie się to bałwochwalstwem i prędzej czy później będzie musiało się zawalić.

Wiem o czym mówię.

Ktoś kiedyś pokusił się o znalezienie środka Biblii, więc policzył wszystkie wersety od Rdz aż do Ap i podzielił na pół. I co zobaczył?

„Lepiej się uciec do Pana,
niż pokładać ufność w człowieku.” Ps 118,8

Za każdym razem, gdy postawimy człowieka w centrum naszego życia będziemy cierpieli, bo w końcu nas zrani. Nie ma ludzi, którzy nie popełniają błędów, którzy zawsze są mili i nikogo nie skrzywdzili.

Jeśli postawimy człowieka w centrum, to on stanie się naszym bożkiem i z czasem Bóg upomni się o swoje; NIE BĘDZIESZ MIAŁ BOGÓW CUDZYCH PRZEDE MNĄ. To On to zniszczy, bo taka relacja nie ma najmniejszego sensu. Najpierw relacja z Bogiem, a potem z człowiekiem. Nigdy na odwrót. No chyba, że ktoś lubi cierpieć. Wówczas po rozstaniu będzie wiedział i czuł co znaczą słowa ze zdania w nagłówku.

Nie ma ludzi niezastąpionych. Jezus to człowiek, ALE I BÓG W PEŁNI. On naprawdę jest niezastąpiony i dopóki nie postawię Jego w centrum mojego życia zamiast jakiegoś człowieka, to będę czuł niepokój i strach, że ta osoba mnie zostawi dla kogoś innego.

„Niespokojne jest moje serce dopóki nie spocznie w Tobie Boże” mawiał św. Augustyn.

Ja doskonale to rozumiem i choć strata bardzo boli, to wiem, że jest dla mojego dobra i dla mojego zbawienia. I wiem, że On za tym stoi.

Boże pokazuj nam ludzi, którzy są ważniejsi od Ciebie i pomóż postawić Ciebie na pierwszym miejscu.

Ucz mnie bycia ciągle z Tobą.

Błogosławię Cię w Jego imię + 🙂 i proszę o modlitwę za mnie. Najlepiej teraz. 🙂

Podobne wpisy: