Powalczmy o modlitwę (Dn 3,25-50)

Powstawszy zaś Azariasz tak się modlił, a otwarłszy swe usta, mówił w środku ognia: Błogosławiony jesteś, Panie, Boże naszych przodków, i pełen chwały;
imię Twoje jest błogosławione na wieki. Albowiem jesteś sprawiedliwy we wszystkim,
coś nam uczynił,
a wszystkie czyny Twoje pełne prawdy,
drogi zaś Twoje proste
i wszystkie wyroki pełne słuszności. Bo wydałeś prawdziwe wyroki
we wszystkim, co sprowadziłeś na nas
i na Jerozolimę, święte miasto naszych przodków.
Bo według sprawiedliwego wyroku
sprowadziłeś to wszystko na nas
z powodu naszych grzechów. Tak, zgrzeszyliśmy i popełniliśmy nieprawości,
opuszczając Ciebie.
Okazaliśmy się przewrotni we wszystkim,
a przykazań Twoich nie słuchaliśmy. Nie zachowaliśmy ani nie wypełnialiśmy
tego, co nam nakazałeś,
by się nam dobrze powodziło. Wszystko, co na nas sprowadziłeś,
i wszystko, co nam uczyniłeś,
uczyniłeś według sprawiedliwego sądu. Wydałeś nas w ręce naszych niegodziwych nieprzyjaciół,
najgorszych spośród odstępców,
i niesprawiedliwemu królowi,
najbardziej przewrotnemu na ziemi. Teraz zaś nie mamy odwagi otworzyć swych ust.
Wstyd i hańba okryła Twoje sługi
i tych, co cześć Ci oddają.  Nie opuszczaj nas na zawsze –
przez wzgląd na święte Twe imię
nie zrywaj Twego przymierza. Nie odwracaj od nas swego miłosierdzia,
przez wzgląd na Twego przyjaciela, Abrahama,
sługę Twego, Izaaka,
i Twego świętego – Izraela. Im to przyrzekłeś
rozmnożyć potomstwo
jak gwiazdy na niebie
i jak piasek nad brzegiem morza. Panie, oto jesteśmy najmniejsi
spośród wszystkich narodów.
Oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi
z powodu naszych grzechów. Nie ma obecnie władcy,
proroka ani wodza,
ani całopalenia, ani ofiar,
ani darów pokarmowych, ani kadzielnych.
Nie ma gdzie ofiarować Tobie pierwocin
i doznać Twego miłosierdzia. Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony
znajdą u Ciebie upodobanie.
Jak całopalenia z baranów i cielców,
i z tysięcy tłustych owiec, tak niech będzie dziś nasza ofiara przed Tobą
i niech Ci się podoba!
Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie,
nie mogą doznać wstydu. Teraz zaś postępujemy za Tobą
z całego serca,
odczuwamy lęk przed Tobą
i szukamy Twego oblicza. Nie zawstydzaj nas,
lecz postępuj z nami
według swej łagodności
i według wielkiego swego miłosierdzia. Wybaw nas przez swe cuda
i uczyń swe imię sławne, Panie! Wszyscy ci, co wyrządzają krzywdę Twym sługom,
niech doznają hańby!
Niech ich wstyd okryje,
pozbawi wszelkiej siły i mocy,
a potęga ich niech zostanie skruszona! Niech poznają, że tylko Ty
jesteś Panem Bogiem,
pełnym chwały na całej ziemi. Słudzy królewscy, którzy ich wrzucili, nie ustawali w rozpalaniu pieca naftą, smołą, pakułami i chrustem, tak że płomień wznosił się czterdzieści dziewięć łokci ponad piec i rozprzestrzeniając się spalił tych Chaldejczyków, którzy znaleźli się koło pieca. Jednak anioł Pański zstąpił do pieca wraz z Azariaszem i jego towarzyszami i usunął płomień ognia z pieca, sprowadzając do środka pieca jakby orzeźwiający powiew wiatru, tak że ogień nie dosięgnął ich wcale, nie sprawił im bólu ani nie wyrządził krzywdy. (Dn 3,25-50)

To już koniec! Tak zapewne myśleli trzej przyjaciele, którzy usłyszeli, że za chwilę zostaną wrzuceni do rozpalonego pieca. Za co? Za to, że nie chcieli zaprzeć się Boga.

Co się stało? Księga Daniela mówi, że im nic się nie stało! Ogień płonął, a oni stali nietknięci.

Mnie dotyka jednak nie tylko to, że nic im się nie stało, ale to, że potrafili się wtedy modlić. Nie skupili się na swoim problemie, ale na Bogu.

Tak często brakuje mi (może i Tobie) takiej postawy. Przychodzi trudność, próba, coś co wręcz może mnie nawet zabić i zaczynam się modlić, ale tak jakbym się nie modlił. Niby rozmawiam z Nim, ale tak naprawdę, to nie skupiam się na tym, że „dla Boga nie ma nic niemożliwego”, ale na swoim problemie. I tak naprawdę z niego robię bożka, a obok stoi prawdziwy Bóg, który umie i chce pomóc.

Pamiętasz, co robił Jezus w Ogrodzie Oliwnym na chwilę przed Męka? Modlił się. Ale jest pewien szczegół, który możemy pominąć. Biblia mówi, że On JESZCZE USILNIEJ SIĘ MODLIŁ, gdy Jego pot stał się jak krew.

Zbyt często, gdy jest nam ciężko rezygnujemy z modlitwy. A On? A Azariasz z dzisiejszego czytania? Nie uciekają od modlitwy. I nie jest to automatycznie odmówiony „paciorek”, ale prawdziwe spotkanie, w którym skupiają się na Ojcu.

Na pewno masz wiele spraw, które nie dają Ci spokoju. Zapewne większość z nich dotyczy ludzi, z którymi żyjesz na co dzień.

Powalczmy dzisiaj o modlitwę, która będzie spotkaniem z Nim i skupieniem się na Nim. On jest większy od Twojego problemu!

Dobrego dnia 🙂 +

Podobne wpisy: