Fresh bear garlic on wooden table

Pragnąć słowa Bożego, jak pragnie się chleba (J 6,30-35)

W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa:

«Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”».

Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu».

Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!»

Odpowiedział im Jezus: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie». (J 6,30-35)

Kiedy zastanawiałem się, na czym skupić się w dzisiejszym komentarzu do Ewangelii, moja uwaga spoczęła na wyrażeniu „chleb życia”. Przypomniały mi się zajęcia ze składni języka greckiego, w czasie których omawialiśmy dokładnie znaczenie oraz użycie poszczególnych przypadków rzeczownikowych. W naszym podręczniku było wymienionych kilkanaście znaczeń dopełniacza, a wśród nich jednym z nich był tzw. genetivus hebraicus, czyli dopełniacz hebrajski. Co to oznacza po polsku?

W języku hebrajskim jest bardzo mało przymiotników, dlatego też w celu opisania jakiejś cechy używa się po prostu rzeczownika zawierającego daną właściwość. Myślę, że w odczytywaniu wyrażenia „chleb życia” możemy mieć do czynienia z tego typu składnią gramatyczną, którą wymieniłem powyżej. Taka interpretacja każe przetłumaczyć to określenie jako „chleb żywy”. Stanowiłoby to zatem paralelę do „wody żywej”, o której mówi Jezus w kolejnym rozdziale czwartej Ewangelii (zob. 7,38). A co to oznacza dla życia nas, czytających Słowo Boże?

Popatrzmy, jakie dwa elementy obdarzone zostają określeniem „żywy” – woda i chleb. W rozmowie z Jezusem ludzie przywołują jeden z najbardziej kluczowych momentów w historii starożytnego Izraela – wędrówkę przez pustynię. Jest to temat dla dalszych rozważań, ale prawidłowe zrozumienie wyjścia z Egiptu i wędrówki przez pustynię pomaga w głębszy sposób dostrzec to, co determinuje religijne podstawy judaizmu.

Chleb i woda, czyli to, o co ciągle toczyły się kłótnie z Mojżeszem i Bogiem w czasie wędrówki przez pustynię. Sytuacja wielokrotnie była trudna, ale za każdym razem Bóg zapewniał swojemu ludowi to, co jest mu najbardziej potrzebne do przeżycia: chleb i wodę. Chleb, w postaci manny pojawiał się codziennie aż do momentu, w którym Izraelici po raz pierwszy spożyli pożywienie z plonów ziemi obiecanej (Joz 5,12). Jednak w świadomości wierzących manna pozostawała jako cudowny znak troski Boga o lud. Naczynie z manną umieszczone zostało także w Arce Przymierza, obok tablic Dekalogu, różdżki Aarona i miedzianego węża. Dlatego też Jezus zostaje zapytany o ten znak: „czy dasz nam coś więcej?”. A Jezus odpowiada stanowcze „TAK!”.

Najbardziej podstawowy pokarm i najbardziej podstawowy napój stają się symbolami Bożej troski o nas. Nawet więcej, Chrystus mówi, że on jest chlebem żywym! Czyli jedzenie, które dosłownie spadało z nieba Izraelitom w czasie wędrówki przez pustynię, jest niczym w porównaniu z tym, do czego mamy dostęp my, chrześcijanie. Tylko czy tak patrzymy na Eucharystię i realną obecność Jezusa w chlebie eucharystycznym?

Przypuszczam, że tłumy słuchające Chrystusa w dalszym ciągu myślały o chlebie z nieba, na wzór manny, ale my już wiemy trochę więcej. W Tygodniu Biblijnym postarajmy się uzmysłowić sobie bogactwo obydwu stołów, jakie zastawia dla nas Chrystus w czasie każdej Mszy Świętej: stołu Słowa Bożego i stołu Eucharystii. Zagłębiajmy się w to, co oferuje nam Gospodarz i starajmy się przeżyć i wcielić w życie to, co spożywamy. Pomocą dla mnie w przeżywaniu Słowa Bożego było i jest uzmysłowienie sobie, że choć dobór czytań liturgicznych jest taki sam na całym świecie, to Bóg i tak mówi bezpośrednio do mnie samego. Jak ja mu na to odpowiem?

Błagam, gdy siadasz w ławce na czas liturgii Słowa nie traktuj tego jako odpoczynku, albo przejścia do mniej znaczącej części Mszy Świętej. Nie przeznaczaj tego czasu na oglądanie, czy znajomi albo sąsiedzi przyszli do Kościoła i w co są ubrani. Niech to nie będzie czas na wyłączenie się, żeby „sobie posiedzieć”. Słuchaj każdego słowa z czytań mszalnych, pragnij go tak jak wędrujący po pustyni Żydzi pragnęli wody i chleba. A gdy je usłyszysz, przyjmij, podziękuj za nie i jednocześnie proś, by Bóg do Ciebie dalej mówił. Wołaj słowami modlitwy: „Panie, dawaj nam zawsze ten chleb! Dawaj nam zawsze chleba ze stołu Słowa Bożego i chleba ze stołu Eucharystii”.

Konkret na dziś: Zacznij każdego dnia pragnąć Słowa Bożego.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: