Przykazanie – miłosierdzie? (Łk 6, 39-42)

Jezus opowiedział uczniom przypowieść: „Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel.
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?
Jak możesz mówić swemu bratu: «Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku», gdy sam belki w swoim oku nie widzisz?
Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata”.

Jezus dobrze znał swojego bliźniego. Patrząc w oczy tym, którzy Go słuchali, kiedy obchodził miasta i wsie, mógł zobaczyć wiele rzeczy, które ludzie czynili. Widział ludzi na wsi, jak ciężko pracują. Jednakże zauważał, że ci ludzi mają tendencję do ciągłego osądzania innych.

Możemy poczuć się w lepszej sytuacji, ale czyż nasze życie jest mniej burzliwe, a nasza natura mniej krucha? W szkole, na studiach, w pracy, w życiu prywatnym i zdrowotnym jesteśmy narażeni na przeróżne wydarzenia.

Czy bardzo wiele nie zależy od naszego posłuszeństwa? Aby nie było nieporozumień. Powinniśmy wsłuchać się w przypowieść Jezusa! Dokładniej w trzy bardzo krótkie przypowieści. Pierwsza o niewidomym, który chce poprowadzić drugiego niewidomego, co prowadzi do tego, że obaj lądują w dole. Uczeń, który nie jest ponad swoim nauczycielem, ale który może być tak dobry jak jego nauczyciel. Aż po kolejny obraz – o drzazdze w oku brata lub siostry i belki we własnym oku. Wszystkie trzy przypowieści zmierzają w tym samym kierunku. Jezus chce, abyśmy rozpoznali rzeczy, których powinniśmy się wystrzegać.

Celem prawdziwego Izraelity było bycie sprawiedliwym i świętym, przestrzegając Prawa. To Ono zostało przekazane Narodowi Wybranemu przez Boga po wyzwoleniu z niewoli egipskiej. Jezus wskazuje, że przywódcy ludu są ślepi. Ich interpretacja Prawa jest nieprawidłowa. Tylko Jezus jest prawdziwym nauczycielem, Który przyszedł otworzyć oczy tych, którzy nie widzą. Wyjaśnił, że miłość Boga i miłość bliźniego to dwa najważniejsze przykazania Prawa. Ono nie tylko ma za zadanie utrzymać porządek dyscyplinarny, którego należy się trzymać, aby na zewnątrz wszystko było piękne. Ono musi mieć zakorzenienie w sercu człowieka. Styl życia, do którego Bóg nas wzywa i zaprasza, polega na tym, że Bóg kocha człowieka i tęskni za swoją miłością.

Jeśli jesteśmy wobec siebie szczerzy, wiemy, że bardzo często dokonujemy sądu. Czy jednak nie mamy do czynienia, wystarczająco dużo, z własnymi błędami. Płoną one często jak jasny ogień. Jeśli chcesz coś zmienić zacznij od tego, aby zdusić go, gdy jeszcze delikatnie płonie. Obłudnik uważa, że jego ogień jest już ugaszony.

Ostre są słowa, które przynosi nam Jezus. Tak jak brak osądu bez litości byłby nieporozumieniem, tak samo litość byłaby źle zrozumiana, gdyby ktoś przemierzał ziemię jako ślepy dobroczyńca, ślepy przede wszystkim na to, co sam czyni. To wszystko jest nie do pomyślenia bez uczciwości, szczególnie wobec siebie.

Choć wszystkie te stwierdzenia Jezusa są dla nas jasne, są tak trudne do spełnienia. Jezus wiedział o tym, gdyż zna ludzi. Wiedział, jak trudno jest opanować swoje życie. Opanować własne życie, pozostając sobą. Szczerze mówiąc ze sobą. Dopiero dostrzegając wielkość swojego grzechu, będziemy zasługiwali na Boże miłosierdzie. Tutaj jest ukryty właśnie ten paradoks. Im kto jest większym grzesznikiem zasługuje na miłość miłosierną. Jakim doświadczam Boga wobec siebie, takim jestem wobec drugiego.

Konkret na dziś: Powtarzaj dziś często słowa Psalmu: „łaska ogarnia ufających Panu”.

Niech Cię błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen.

Podobne wpisy: