„Pycha to karłów zbun­to­wanych siła” (Mt 5,20-26)

Cytat z nagłówka pochodzi od Zygmunta Krasińskiego

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: «Nie zabijaj»; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu «Raka», podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł «Bezbożniku», podlega karze piekła ognistego.
Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i ofiaruj dar swój.
Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz”. (Mt 5,20-26)
 

O co chodzi z tym słowem „raka”? Dlaczego człowiek nazywający w ten sposób innego podlega Wysokiej Radzie, czyli Sanhedrynowi – najwyższej żydowskiej władzy?

„Raka” jest transkrypcją bardzo obelżywego w języku aramejskim słowa, które można przetłumaczyć jako głupcze, pusta głowo! Żeby lepiej zrozumieć jego ciężar przytoczę pewną historię o rabinie Szymonie Ben Eleazarze: „Wychodząc ze szkoły rozmyślał z zadowoleniem o własnej uczoności, erudycji i dobroci. Po drodze pozdrowił go jakiś człowiek, który nie cieszył się dobrą sławą. Rabin nie oddał pozdrowienia, lecz powiedział: „ty, raka! Jaki jesteś wstrętny! Czy wszyscy ludzie z tego miasta są równie wstrętni jak ty?” „Nie wiem – odrzekł zapytany – idź, powiedz memu Stwórcy o tym, jak wstrętne stworzenie uczynił”. I tak został skarcony grzech pogardy”.

Pogarda wobec innych jest bardzo poważnym grzechem, ale jednocześnie łatwo wkrada się w nasze życie. Różne mogą być powody wynoszenia się nad innych: status majątkowy, tytuły naukowe, przynależność do elitarnej grupy, pochwała od kogoś znamienitego etc. Ale może się też zdarzyć – i jest to bardzo przykry widok – że także wiara staje się powodem gardzenia innymi, którzy albo są na niższym poziomie wtajemniczenia chrześcijańskiego albo w ogóle nie mają nic wspólnego z wiarą, nie chodzą do kościoła, nie przyjmują księdza po kolędzie, wyśmiewają wierzących, żyją „na kocią łapę”, spowiadają się raz albo dwa razy do roku, przypominają sobie o Bogu tylko wtedy, gdy spotka ich jakaś trudna życiowa sytuacja itd. Taki człowiek, mimo iż zapewne wykonuje wiele pobożnych (i dobrych samych w sobie) praktyk, tak naprawdę jest bardzo biedny i daleko mu do istoty wiary.

Ktoś, kto autentycznie idzie za Chrystusem, nie będzie poniewierał innymi, choćby bardzo grzeszyli. Prawdziwy uczeń Jezusa dostrzeże ich wewnętrzną, duchową biedę i zacznie się za nich modlić, a nie – delikatnie mówiąc – lekceważyć, będzie starał się znaleźć sposób, w jaki można im pomóc, ewangelizować, przyprowadzić do Jezusa i Jego Kościoła.

Historia zna takich, którzy w imię religijnej nieskazitelności oddzielali się od „tych gorszych”, którzy nie byli tak doskonali jak oni. Znasz ich doskonale i słyszałeś o nich nie raz – to faryzeusze, bo peruszim znaczy tyle, co oddzieleni. Chyba nie muszę przypominać jak często ich obłudna postawa była rugana przez Jezusa.

Konkret na dzisiaj: nie będę więcej gardził nikim, ponieważ Chrystus umarł za wszystkich.

 Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

 

 

 

Podobne wpisy:

  • Remigiusz Zajączkowski

    Wiedzieć więcej… Czy to w ogóle możliwe?

    Mam pewną świadomość Łaski którą otrzymałem.
    Słowo OTRZYMAŁEM tutaj dla mnie jest, czy bywa niestety, kluczem…
    I wszystko piknie i fajnie do momentu konfrontacji z kimś, kto mówi „innym językiem”…
    Moje, OTRZYMANE staje się wtedy, czasami, moim ja WIEM, a wtedy w myślach zaczynam chodzić wspak…
    Źle mi z tym… na szczęście się to dość szybko robi – takie moje pianie koguta
    Dlaczego zapominam? To moje „ociosywanie” mnie, codziennie od nowa – bywa, że mnie męczy.
    Dziś mnie bardzo męczy, a to dopiero początek dnia…

    (Ez 33,11)
    Pan mówi: Nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie.

    Bóg zapłać za Słowo i Błogosławieństwo. To takie pianie z rana, zanim „raka” w moich myślach spocznie… Kto wie, może dziś, dzięki Temu – nie.

    • Katarzyna Skonieczna

      Wąska i kamienista droga prowadzi do nieba. Jeszcze z krzyżem na ramionach. Ale Jezus idzie przed nami 🙂

  • Genowefa

    Rozumiem, że chodzi o zrozumienie.

    • Remigiusz Zajączkowski

      Wg mnie – nie tyle o zrozumienie, a o Miłość…
      Choć w pewien sposób cały czas z tym zrozumieniem na drodze Miłości się spotykamy… i z nie zrozumieniem też…
      Jest taki wiersz Cz. Miłosza, który co jakiś czas niejako zmusza mnie do myślenia w tej kwestii:

      Miłość

      Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
      Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
      Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
      A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
      Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
      Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.

      Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,
      Żeby stanęły w wypełnienia łunie.
      To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:
      Nie ten najlepiej służy, kto rozumie.

      Chyba zawsze chodzi o Niepojętą Miłość… Chyba najczęściej się gubię, gdy myślę, że coś zrozumiałem… 🙂

      pozdrawiam

      • krystian

        Pozdrawiam panie Remigiuszu.
        Miło spotkać kogoś,kogo już się spotykało gdzieś na innym forum 🙂

      • Genowefa

        „Miłość to znaczy popatrzeć na siebie” bez miłości nie zatrzymam się i nie będę się starała aby kogoś zrozumieć.

        • Genowefa

          I siebie też.

      • Genowefa

        Remigiusz, ponieważ każdy z nas w inny sposób nawiązuje swoje relacje z Bogiem
        więc opowiadaj nam o Twojej drodze do Miłości. Pozdrawiam.

        • Remigiusz Zajączkowski

          Czy to zarzut, że tak nie robię, czy raczej prośba o więcej?
          🙂

          • Genowefa

            Oczywiście tylko prośba.

  • krystian

    Jezus dziś stwierdza,że nie wolno nam mówić do drugiego człowieka: „bezbożniku”.
    Ale jeśli ktoś nie wierzy w Boga ?
    Zachęca do aborcji lub wykorzystuje seksualnie dzieci ?
    Albo wypowiada się tak że widać w tym złe intencje?
    I tak nie wolno.
    Powiedzieć do kogoś „bezbożniku” to tak jakby powiedzieć mu:
    „Bóg cię nie kocha bo strasznie grzeszysz!” A to już jest przejaw naszej pychy i wchodzenie w kompetencje Boga.

    A na koniec jeszcze gorzkie słowa i trudne do przełknięcia.
    Trudne dla księży, zakonników i trudne dla nas prostych chrześcijan.
    „Jezus powiedział do swoich uczniów:„Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż teologówi, zakonników i księży nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.”
    Za mało w nas Bożej sprawiedliwości.
    Za mało jest jej u nas wszystkich.
    Jest w nas tylko ta ludzka, a ona jest bardzo ułomna, ślepa i ograniczona.