Gdy rana jest świeża (Mt 5,38-42)


Jezus powiedział do swoich uczniów:

„Słyszeliście, że powiedziano: «Oko za oko i ząb za ząb». A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie”.          (Mt 5,38-42)

Jezus ciągle siedzi na Górze Błogosławieństw i kontynuuje swoją wielką mowę nazywaną Kazaniem na Górze.

Św. Mateusz, pisząc swoją Ewangelię, stworzył ją w oparciu o 5 mów naszego Zbawiciela. Dlaczego tak zrobił? Jeśli kojarzysz to, w jaki sposób jest zbudowana Biblia Hebrajska to wiesz, że składa się z trzech części: Prawa, Proroków i Pism. W skład pierwszej z nich wchodzi Pięcioksiąg, czyli pierwsze pięć ksiąg Starego Testamentu, czyli: Ks. Rodzaju, Wyjścia, Kapłańska, Liczb i Powtórzonego Prawa. Przez wieki ich autorstwo przypisywano Mojżeszowi, ale dzisiejsze badania obalają tę teorię. Jednak św. Mateusz pisząc swoją wersję wydarzeń z życia Jezusa, nie miał tej wiedzy i bazował na tradycji przekazywanej od wieków, że to Mojżesz napisał Pięcioksiąg.

Czemu o tym mówię? Ponieważ Lewi (jest to inne imię Apostoła i Ewangelisty Mateusza) w swoim dziele chce pokazać Jezusa jako nowego Mojżesza, który jest nowym prawodawcą i wypełnieniem Starego Testamentu. Dlatego w Kazaniu na Górze tak często pojawiają się słowa: „słyszeliście, że powiedziano”. Odnoszą się one do prawodawstwa Mojżesza. Ale za każdym razem Nauczyciel z Nazaretu od razu dodawał: „a ja wam powiadam…”. Pokazywał przez to, że jest kimś więcej niż Mojżesz i Jego słowa są wypełnieniem słów patriarchy

Dzisiejsza Ewangelia stawia nas przed bardzo konkretnym wyborem, który pokazuje, na ile jesteśmy uczniami Jezusa. Jakże łatwo przychodzi nam, gdy ktoś nas zrani, życzyć mu tego samego, a może i nawet czegoś gorszego. W pierwszym momencie, gdy rana jest jeszcze bardzo świeża, chcielibyśmy się odegrać na tym, kto zadał nam ból. Taką reakcję podpowiada nam też świat w którym żyjemy.

-Nie daj sobie „w kaszę dmuchać”! Pokaż, że nie można z Tobą zadzierać! Masz być silniejszy od innych! Zemścij się, niech dostanie za swoje!

A co mówi Jezus?

Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.

Te słowa są bardzo jasne i konkretne. Nie ma w nich miejsca na niedopowiedzenia. Jezus stawia dzisiaj przed nami konkretne zadanie, które jest BARDZO trudne. W teorii na pewno zgadzamy się z Nim, ale… niech no tylko ktoś nas zrani, to wtedy wychodzi, ile nasze deklaracje mają wspólnego z rzeczywistością.

Pierwsze odruchy w trudnych chwilach mówią bardzo dużo o nas. Pomyśl dzisiaj przez chwilę o tych momentach, w których ktoś Cię zranił. Co pojawiało się jako pierwsze w Twojej głowie? „Wybaczam” czy może „zemszczę się”? Ja z zażenowaniem muszę stwierdzić, że zbyt często pierwsza reakcja nie jest taka, jaka być powinna. Ale widzę też te, w których udało mi się zapanować nad gniewem i zamiast oddać pięknym za nadobne, klęknąłem do modlitwy, żeby Jemu oddać to co trudne.

Proszę, pomódl się dzisiaj za tego człowieka, który zranił Cię najbardziej. Wiem, że to będzie trudne dla Ciebie (dla mnie też), ale przecież chcemy być jak Jezus. Więc w takich chwilach, gdy Jemu oddajemy tych, którzy zadali nam ból, stajemy się podobni do Niego.

Niech Jego błogosławieństwo da Ci potrzebną siłę do przebaczenia +

Foto, Flickr, Common Creative, https://www.flickr.com/photos/lsuchick142/

Podobne wpisy:

  • Dawid Janik

    Bardzo trudne te słowa. Znam osobę która nie oddaje pozyczonych pieniędzy. Jak prosi o pożyczkę to co robić?