Co robić z tymi, których nie lubimy? (Flm 9b-10.12-17)

Najdroższy:

Jako stary Paweł, a teraz jeszcze więzień Chrystusa Jezusa, proszę cię za moim dzieckiem, za tym, którego zrodziłem w kajdanach, za Onezymem. Jego ci odsyłam; ty zaś jego, to jest serce moje, przyjmij do domu. Zamierzałem go trzymać przy sobie, aby zamiast ciebie oddawał mi usługi w kajdanach noszonych dla Ewangelii. Jednakże postanowiłem nie uczynić niczego bez twojej zgody, aby dobry twój czyn był nie jakby z musu, ale z dobrej woli. Może bowiem po to oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go odebrał na zawsze, już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego. Takim jest on zwłaszcza dla mnie, ileż bardziej dla ciebie zarówno w doczesności, jak w Panu. Jeśli więc się poczuwasz do łączności ze mną, przyjmij go jak mnie. (Flm 9b-10.12-17)

Jak wyobrażasz sobie św. Pawła piszącego o sobie, że jest stary? Ile dałbyś mu lat?

Dzisiaj za osobę starszą uważamy kogoś po 60-tce, a może i 70-tce lub 80-tce. Ile lat mógł mieć Apostoł Narodów, gdy pisał list do swojego przyjaciela Filemona? Tu z pomocą przychodzi nam język grecki. Na określenie swojej starości Paweł używa słowa πρεσβύτης (prezbytes) „stary”. Trzymając się jednej ze starożytnych definicji termin ten odnoszony był do ludzi w wieku od 49 do 56 lat. Zatem – patrząc dzisiejszymi kategoriami – Paweł nie był sędziwym staruszkiem. Ale to słowo niesie ze sobą jeszcze jedną ważną dla nas informację. W kulturze, w której wychowywał się i żył Filemon, szacunek dla starości był bardzo ważny, a dalsza część dzisiejszego fragmentu pokazuje, że Paweł poprosi swojego przyjaciela o coś wyjątkowego, więc jego „starość” będzie argumentem „za”.

I znowu musimy wyrzucić na chwilę z naszej głowy to, co wiemy i sądzimy na temat niewolnictwa. Dla nas jest ono jednoznacznie złe, ponieważ degraduje człowieka do poziomu rzeczy czy własności, którą można dowolnie rozporządzać. Natomiast w czasach św. Pawła niewolnictwo było powszechnie akceptowane. Owszem, zdarzali się ludzie, zwłaszcza filozofowie, którzy potępiali je, ale stanowili niewielki odsetek społeczeństwa.

Onezym, o którym pisze Paweł do Filemona, był „własnością” tego drugiego. Postanowił od niego uciec i po pewnym czasie trafia do więzienia, w którym aktualnie przebywał Paweł. Wiedział jednak, z czym wiązała się ucieczka. Gdyby został złapany, wypalono by mu na czole literę „F” od łacińskiego słowa „fugitivus” zbieg. Taki nieposłuszny niewolnik do końca życia nosiłby znamię przypominające o ucieczce. Paweł miał świadomość tego, co mogłoby spotkać Onezyma po powrocie do Filemona. Jednak w czasie pobytu zbiega u Apostoła Narodów dokonała się ważna  – o ile nie najważniejsza – zmiana w życiu niewolnika. Nie tylko służył z oddaniem Pawłowi, ale jeszcze został przez niego ochrzczony. Dlatego też pisząc do swojego przyjaciela prosi on, żeby nie traktował już Onezyma jako niewolnika i poddanego mu, ale jako brata. Prawo rzymskie traktowało niewolników jako ludzi, ale i część majątku właściciela. Natomiast brat nie mógł być traktowany w ten sposób. Chrzest zmienił Onezyma w kogoś zupełnie innego.

Prośba Pawła była bezprecedensowa. Nie narzucał niczego Filemonowi, ale chciał mu uświadomić co dokonało się w momencie przyjęcia przez jego niewolnika Jezusa do swojego życia. Dzięki sakramentowi chrztu stał się członkiem rodziny, w której nie ma podziału na lepszych i gorszych, niewolników i wolnych, panów i sługi. Na pewno dla Filemona była to trudna decyzja.

Cały mój dzisiejszy komentarz zmierzał do tego pytania: jak patrzysz na innych chrześcijan?

Niejednokrotnie widziałem nieprzyjazne spojrzenia rzucane w kierunku ludzi brudnych czy pijanych kręcących się wokół kościoła albo przychodzących na Mszę lub nabożeństwo. Ludzi jakoś niepasujących do innych, którzy są ładnie ubrani i pięknie pachną. Nie mówię, że nie trzeba ubrać się odświętnie idąc do Kościoła, bo przez strój także okazujemy szacunek Bogu. Chodzi mi o nasze – w tym moje – reakcje na obecność ludzi, którzy nie pasują do naszej wizji chrześcijanina, katolika obecnego chociażby na Mszy. Kościół nie jest dla lepszych, ale – dla wszystkich. Wyrzucając kogoś z tej wspólnoty zaprzeczamy jej najgłębszej istocie. Mogę kogoś nie lubić, ale on ma takie samo prawo być w kościele jak ja.

Paweł prosił Filemona, żeby nie patrzył na Onezyma jak na niewolnika i kogoś gorszego. Prosił, żeby zobaczył w nim brata w Chrystusie.

Konkret na dzisiaj: postaraj się zobaczyć w kimś, kogo uważasz za gorszego od siebie, samego Chrystusa.

Niech Cię Bóg błogosławi +

Photo, Flickr, Common Creative:

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    „To jest Chrystus” Gdy spoglądam na drugą osobę – na Chrystusa spoglądam. Gdy się do niej uśmiecham – do Chrystusa się uśmiecham.Gdy powiem coś do niej – do Chrystusa to mówię. Gdy daję jej cokolwiek – Chrystusowi daję. Gdy komuś ustępuję drogi -Chrystusowi miejsce robię. Gdy komuś coś upiorę, sceruję, posprzątam – Chrystusowi to czynię. Gdy się opanuję, powstrzymam, złego słowa nie powiem – Chrystusa uradowalem. Ale moźna to samo powiedzieć odwrotnie: Spojrzałem źle na drugiego człowieka – na Chrystusa źle spojrzalem. Warknąłem na niego – na Chrystusa warknąłem. Zwymyślalem go – zwymyślałem Chrystusa. Na złość mu zrobiłem – to Chrystusowi zrobiłem na złość… autor kardynał Stefan Wyszyński