Rozraduj się w swym Zbawicielu! (Łk 10, 17-24)

Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: „Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają”.
Wtedy rzekł do nich: „Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”.
W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”.
Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli”. (Łk 10,17-24)

Jezus zwracając się do Boga Ojcze wydobywa odniesienie do Boga, które zakorzenione jest w najgłębszych obszarach serca – Ojcze nie moja lecz Twoja wola niech się dzieje (por. Łk 22,42). Tu już wybrzmiewa to najpiękniejsze, a zarazem najbardziej przeszywające cierpieniem, preludium do tego, co wydarzy się w całkowitym TAK, kiedy Chrystus wyciągnie swoje ręce na krzyżu, aby w ten sposób wypełnić wolę Ojca do końca. Chrystusowe wysławiam Cie Ojcze ma swoje konkretne miejsce w miłującym przytuleniu się ludzkiego serca do Boga i tajemnicy Jego woli.

W dzień wspomnienia Najświętszej Maryi Panny Różańcowej, rozważamy, że Fiat Maryi w momencie zwiastowania przygotowuje na całkowite TAK Syna Bożego. Maryja śpiewa Bogu hymn uwielbienia – Wielbi dusza moja Pana. Młoda Dziewczyna z Nazaretu wychwala Boga swojego Pana. Całkiem inną rzeczywistość ukazuje Chrystus. On zwraca się do Boga najpierw jako do swojego Ojca. Zwraca się do Boga z synowską miłością i czułością. Jednocześnie o Ojcu mówi jako o Panie nieba i ziemi. Nazywając Boga Ojcem, Jezus uznaje wszechmoc stwórczą i wolę zbawczą Boga, która objawia się w dziełach stworzenia i dziejach narodu wybranego.

Ciekawy jest kontekst, w którym Chrystus wypowiada ten hymn pochwalny. Posłanych 72 posłanych wraca z ogromną radością, że oto ich misja nie spotkała się z odrzuceniem, ale mogli wykorzystać daną im władzę nad duchami nieczystymi, aby je wypędzać. Jezus dzieli wraz z nimi tę radość. Nie jest to zwykła radość, ale radość w Duchu Świętym. Radość ta nie jest podyktowana potrzebą chwili, czy jakąś wesołkowatością, ale radość, która wypływa z najgłębszej istoty – wyjątkowej wspólnoty, poznania i miłości Ojca, pełni Ducha Świętego. Chrystus prowadząc człowieka do pełnego synostwa z Ojcem zaprasza uczniów każdego czasu, aby otworzyli się na światło Ducha Świętego, o którym św. Paweł napisze: Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą (Rz 8,26-27). Duch Święty jest właśnie tym, który objawia wierzącym miłość Ojca. Nie jest On nową nauką, drogą, zachętą etyczną, ale Osobą, którą człowiek ma naśladować. Duch Święty prowadzi do Chrystusa, który jako Jedyny Syn Ojca ma pełnię wspólnoty z Ojcem.

Apostoł nie może bazować tylko na wszechwładnej skuteczności narzędzia powołanego i konkretnie wyposażonego przez Boga do nowych zadań. Z woli samego Jezusa wysłannicy są potężnymi narzędziami w ręku samego Boga. Ta władza jest jednak dana nie dla ich własnej wygody, ale by mogli wypełnić wolę Boga. To jest dla nich sposób zarobienia na życie wieczne – być uległym narzędziem w ręku Boga. Czyn apostolski musi wypływać z osobistej świętości posłanego i owa świętość winna ludziom sprawiać o wiele większą radość niż apostolskie sukcesy.

Świadomość powołania i posłania oraz zapewnienie o wiecznej nagrodzie nie zwalnia apostoła z pracy na rzecz królestwa Bożego, choć ma być ona także źródłem pokoju i szczęścia. Nie można dostosowywać Bożego objawienia do własnych oczekiwań i spekulacji. Zbytnio polegając na swojej ludzkiej mądrości apostoł może stać się pyszny i zarozumiały i zamknąć się na mądrość płynącą z góry. Imiona uczniów zapisane są w niebie (Łk 10, 20), co oznacza, że należą do rodziny Boga, mają udział w wiecznej radości i życiu Boga, które swój początek mają tutaj na ziemi. Nie może być zatem mowy o małoduszności, bojaźliwości, braku wytrwałości w modlitwie i czuwaniu.

Otwarcie się na działanie Ducha Świętego powoduje, że wierzący może się zwracać się do Boga w pełnej dziecięcej ufności modlitwie i nazywać Go Ojcem. Konieczne jest serce proste, które uznaje, że samo sobie nie wystarcza, że nie może samo kształtować własnego życia, ale potrzebuje Boga, a jeśli już go spotka słucha Jego nauki i z Nim rozmawia. Modlitwa otwiera wierzących na przyjęcie Bożych darów, na Jego mądrość, którą jest sam Jezus, aby mogli spełniać wolę Ojca a w ten sposób odnaleźć spokój w trudzie codziennego życia.

Konkret na dziś: Pomódl się dzisiaj się modlitwą Zdrowaś Maryjo i podziękuj za tych wszystkich ludzi od których usłyszałaś/usłyszałaś o Bogu. Powierz Bogu swoją odpowiedź TAK – bądź wola Twoja

Niech Was błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen

 

Podobne wpisy: