Si vis pacem, para bellum! (J 14,27-31)

 

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie.

A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał». (J 14,27-31)

Wczoraj pisałem o tym, że żyjąc z Bogiem inaczej patrzymy na świat; zyskujemy głębszą perspektywę, a wiele trudności i przeciwności przestają być istotne. Wiara przestaje być ograniczeniem ale wyniesieniem na nowy poziom. Wystarczy kochać, a Słowo Boże będzie żyło w nas, a my będziemy żyli w Bogu.

Można żyć bez Chrystusa, można ułożyć sobie całe życie z dala od Boga, ale serce człowieka nie będzie miało wtedy pokoju, którego udzielić może tylko Bóg. Chrystus tutaj zapowiada uczniom udzielenie pokoju, ale jeżeli przyjrzymy się tekstom biblijnym, to zobaczymy, że termin ten jest ważnym tematem teologicznym.

Obietnica „pokoju” pojawia się już przy narodzeniu Chrystusa. To właśnie wtedy aniołowie wielbią i wysławiają Boga śpiewając: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania” (Łk 2,14). A jak brzmią pierwsze słowa Zmartwychwstałego, gdy staje przed uczniami w wielkanocny wieczór? „Pokój wam!” (J 20,19), ale gdy uczniowie nie są jeszcze w stanie uczestniczyć w pokoju przyniesionym przez śmierć i powstanie z martwych Mistrza, ten ponownie kieruje do nich to samo wezwanie: „pokój wam!” (J 20,21).

W jednym z bożonarodzeniowych komentarzy przytaczałem fragment dramatu T. S. Elliota „Mord w katedrze”. Cytowana wtedy część homilii arcybiskupa Tomasza Becketta dotyczyła tego, jak chrześcijanie mają świętować Boże Narodzenie a jednocześnie upamiętniać śmierć pierwszego męczennika. Wcześniej jednak arcybiskup porusza temat pokoju, który może być opacznie zrozumiany. Co najgorsze, pokój dawany przez świat może być uważany za pokój Boży!

„To właśnie tej nocy [gdy Chrystus się narodził – B.S.], mnóstwo zastępów niebieskich ukazało się pasterzom w Betlejem, mówiąc: ‘Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania’. W tym samym czasie celebrujemy jednocześnie narodzenie naszego Pana, Jego mękę i śmierć na krzyżu. Kochani, to jest bardzo dziwne zachowanie. Bo kto na świecie jednocześnie obchodzi żałobę i raduje się z tego samego powodu? Albo radość zostanie stłamszona przez żałobę, albo żałoba będzie odrzucona przez radość. Więc tylko w tych chrześcijańskich misteriach możemy radować się i smucić jednocześnie z tego samego powodu.

Ale pomyślmy chwilę nad znaczeniem słowa ‘pokój’. Czy nie wydaje się wam dziwne, że aniołowie zwiastowali pokój, gdy świat ciągle był targany różnymi wojnami i strachem przed wojną? A może zdaje się wam, że anielskie pieśni nie miały racji, a obietnica stała się jedynie rozczarowaniem i oszustwem?

Pomyślcie, jak nasz Pan mówi o pokoju. Powiedział swoim uczniom: ‘Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam’. Czy rozumiał pokój tak, jak my go pojmujemy: królestwo Anglii w pokoju ze swoimi sąsiadami? Król w pokoju zeswymi baronami? Właściciel ziemski spokojnie przeliczający swoje pokojowe zyski? Zamiecione palenisko, dobre wino na stole dla najlepszego przyjaciela, a żona śpiewająca piosenki dzieciom?

Ci ludzie, to znaczy Jego uczniowie, nie znali takich rzeczy: wyruszyli w dalekie podróże, by cierpieć na morzu i lądzie, znosić tortury, więzienia, rozczarowania, ponosić śmierć męczeńską? Co znaczył zatem ten ‘pokój’? Zanim zapytasz, pamiętaj, że Chrystus powiedział także: ‘Nie tak jak daje świat, Ja wam daję’. Udzielił uczniom pokoju, ale nie takiego, jaki daje świat.”

Często zdarza się nam mylić „pokój” ze „spokojem”. Potrzebujemy spokoju do funkcjonowania, ale on nigdy nie zastąpi nam pokoju. Co więcej, ten pokój wymaga ciągłej gotowości wojennej. Przecież sam Chrystus powiedział, że przyniósł na świat „miecz”. Z tego powodu życie chrześcijańskie, bardziej niż trwanie w błogim stanie równowagi i niewrażliwości na wszystko naokoło jest pozostawaniem w ciągłej gotowości, bojowej. Jak mawiano w starożytności: „si vis pacem, para bellum!”.

Tylko czy wykorzystuję wszystkie oręża, w które wyposaża mnie Bóg? Czy korzystam z arsenału, jaki Chrystus zostawił w Kościele? Czy zadowalam się spokojem? Czy widzę potrzebę pokoju w swoim życiu? Czy staram się nieść go innym?

Konkret na dziś: poproszę Boga o siłę, by zrzucić z siebie „spokój” i zacząć walczyć o „pokój”.

Błogosławieństwo od Ks. Krystiana: Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: