Photo: Jonas Svidras @ STEP.CAMERA

My się chyba nie znamy… (J 1,19-28)

 

Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem».

Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie». Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» Powiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz».

A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. i zaczęli go pytać, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu. (J 1,19-28)

Kiedy pisałem doktorat z Ewangelii Jana, należało dokładnie przebadać słownictwo, którego używa ewangelista w swoim dziele. A zatem każdy wyraz, który pojawił się w dwudziestym rozdziale czwartej ewangelii, przeanalizowałem pod kątem tego, w jakich formach pojawia się w całym dziele, a także co oznacza dla autora i w jakich kontekstach się pojawia. Benedyktyńska praca! Ale – co może być dziwne – to była jedna z bardziej ciekawych części pracy z tekstem. To wszystko należało jeszcze skonfrontować z tym, jak dane słowa pojawiają się w całym Nowym Testamencie, a czasem także w Septuagincie i klasycznej literaturze greckiej.

Wtedy odkryłem bardzo ciekawą rzecz, która właściwie nie rzuciła mi się nigdy w oczy ani w uszy. Gdy czwarty ewangelista używa w odniesieniu do ludzi czasowników „wiedzieć” lub „znać”, to w 95% przypadków mamy do czynienia z formami zaprzeczonymi, tak jak w dzisiejszej ewangelii: „Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie” (J 1,26). Podobne sformułowania znajdziemy dosłownie kilka wersetów dalej: „Ja Go przedtem nie znałem” (J 1,31.33), a także rozsiane są one po całej ewangelii.

Według tradycji chrześcijańskiej, cztery ewangelie powstały zgodnie z zamysłem Opatrzności, by oferować pokarm duchowy i naukę na kolejnych etapach rozwoju chrześcijańskiego. Ewangelia Marka miała być kierowana do katechumenów, którzy dopiero zetknęli się z wiarą i mają poznać jej podstawy. Ewangelie Mateusza i Łukasza miały służyć ochrzczonym, by wzrastać i iść za Chrystusem w coraz bliższej więzi. Natomiast Ewangelia Jana z jej trudnym językiem oraz specyficznym stylem przekazywania nauki teologicznej, miała być przeznaczona dla mistyków – osób, które już są blisko związane z Chrystusem, które – można powiedzieć – podobnie jak Jan spoczywają na piersi Mistrza.

Dlaczego o tym piszę? Bo im dalej w las, tym więcej drzew. Im bliżej Boga się znajduję, tym bardziej sobie zdaję sprawę, że jest wiele rzeczy, których nie wiem, co więcej – nigdy nie zrozumiem. Na początku roku, gdy stawiam sobie różne wyzwania i zadania, powinno to być dla mnie otrzeźwieniem: nie poznam Boga do końca. Niezależnie, jak się będę starał, nie zrozumiem Jego istoty i planów. Im bardziej zbliżę się do Boga, tym szybciej stwierdzę: „my się chyba nie znamy…”, bo On i tak okaże się bardziej miłosierny, bardziej łaskawy i bardziej nieprzenikniony, niż wcześniej mi się wydawało.

Czy nie stwierdzam, że już wiem o Bogu wszystko? Czy nie denerwuję się, gdy inni głoszą mi Dobrą Nowinę, ponieważ doskonale znam jej treść? Czy jeszcze coś może mnie zaskoczyć? Czy nie zbudowałem wokół siebie muru truizmów i banałów o „bozi”?

Konkret na dziś: W czasie modlitwy poświęcę czas na zadanie Bogu pytania „kto Ty jesteś?” i cierpliwie będę słuchał odpowiedzi przez cały dzień (a jeżeli trzeba, to dłużej!).

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: