Słowo, które daje życie (J 10, 27-30)

Jezus powiedział:
”Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. (J 10, 27-30)

Dzisiejsza Ewangelia jest tak krótka, że stojąc w kościele na Mszy, można jej w ogóle nie zauważyć. Na tej stronie także zgubi się w natłoku liter, które ja napiszę. Pomimo swojej skromności i małych gabarytów, niesie ona nam wielką mądrość.

Kiedyś czytałem i mówiłem o tym w jednym z nagrań, że jedną z pierwszych rzeczy, jakie zapominamy po zmarłej osobie, jest jej głos. Pamiętamy twarz, charakterystyczne gesty, sposób w jaki się poruszała. Potrafimy przytoczyć wiele sytuacji z jej życia, ale z głosem mamy największy problem. Myślałem, że to tylko jakaś teoria, ale usiadłem na chwilę, przypomniałem sobie ważne dla mnie osoby i w wielu przypadkach zdziwiłem się, ponieważ rzeczywiście nie pamiętałem ich głosu. To było dla mnie zaskakujące.

Dzisiaj Jezus mówi:

Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je.

Od razu nasuwa mi się pytanie: czy znam głos mojego pasterza, czyli Jezusa? Oczywiście nie wiemy, czy mówił głębokim basem, czy może jego głos operował w górnych rejestrach. I myślę, że nie bierzesz tych słów dosłownie. Mam nadzieję usłyszeć Jego głos, gdy spotkam Go w niebie. Ale póki co JEGO GŁOS, to JEGO SŁOWO.

Zatem pytanie, które powinno nas dzisiaj prowadzić brzmi: Czy znam JEGO GŁOS W JEGO SŁOWIE?

Codziennie słyszymy setki, a może nawet i tysiące ludzi, którzy mówią coś do nas. Nieustannie ktoś do nas mówi czy to z telewizji, z Internetu, z prasy. Mówią do nas ludzie, których spotykamy na co dzień. Mówi do nas szef, mąż, żona, dzieci, przyjaciele, wrogowie. Jednych słuchamy z chęcią. Innych chcielibyśmy ominąć szerokim łukiem. Otaczają nas zewsząd różne głosy. Jak się w tym wszystkim odnaleźć, jak się „połapać” kto z mówiących chce mojego dobra, a kto za zasłoną pięknych słów kryje podstęp?

To trudne pytanie, ale ja patrząc na swoje niemal 30-sto letnie życie widzę pewną regułę: ten kto  REGULARNIE (nie mówię o sporadycznym otwieraniu Biblii) swoją mądrość czerpie ze Słowa Bożego i mówi nawet trudne rzeczy, zawsze chce mojego dobra. Bo tak działa Jego Słowo. Ono pokazuje właściwą drogę:

Twoje słowo jest lampą dla moich kroków i światłem na mojej ścieżce (Ps 119, 105)

Ten kto patrzy na siebie CODZIENNIE w świetle  Słowa, nie będzie chodził w ciemnościach.

Tak często nie wiemy, co robić w życiu. Szukamy pomocy u ludzi, w mediach, są i tacy, co pójdą do wróżki wierząc, że im pomoże, a nie zaglądamy do Słowa. Dlaczego? To będzie smutne, co napiszę, ale myślę, że prawdziwe. Nie zaglądamy do niej, bo nie wierzymy, że to nam pomoże. Nie zaglądamy do niej, bo nie wierzymy, że jest niej nieomylna prawda. Nie zaglądamy do niej, bo nie wierzymy, że niej mieszka sam Bóg. Nie zaglądamy do niej, bo uważamy, że mamy za małą wiedzę.

Biblia nie jest zarezerwowana dla jakiejś wybranej grupy, która posiadła tajemną zdolność rozumienia jej. Biblia jest dla wszystkich. Po co ją napisano?

I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego. (J 20, 31-32)

Biblia – Jego Słowo, Jego Głos − jest nam dana abyśmy mieli życie WIECZNE.

Na jednym z ołtarzy na Boże Ciało w parafii, w której pracowałem widniał taki napis:

Biblia. Albo ta Księga będzie trzymała Cię z dala od grzechu. Albo grzech będzie trzymał Cię z dala od tej Księgi.

Kiedyś już pisałem, że Biblia uratowała mnie na początku mojego kapłaństwa. Nie tylko wtedy. Niedawno zrobiła to znowu. Ten blog, czyli medytowanie i dzielenie się Słowem daje mi życie. Bóg pokazał mi, że gdy jestem blisko Jego Słowa – żyję!

Poznaj Jego Głos w Jego Słowie, a znajdziesz życie.

Błogosławię Cię +

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    Pierwszymi, którzy przynieśli mi dobrą nowinę po operacji był duchowny i lekarz. Zobaczyłam działanie Ducha Świętego. Byłam wdzięczna za opiekę i oddanie. Na drugi dzień wstałam i zachęcona przeszłam cały korytarz trzymając się chodzika. Skąd siły ? Nie do uwierzenia. Koleżanka, której opowiadałam o pobycie w szpitalu stwierdziła, że wydawało mi się ponieważ działała jeszcze narkoza. Jeżeli idę za głosem Pasterza przeżywam swoje życie pełniej i nieraz jestem nieświadoma pomocy Pana Jezusa.

  • Genowefa

    Przepraszam księdza za moje braki, miało być ojciec duchowy, mój ksiądz.