„Jest ta­ka miłość, która nie umiera, choć za­kocha­ni od siebie odejdą” (J 15,9-17)

Słowa z nagłówka pochodzą od ks. Jana Twardowskiego

Jezus powiedział do swoich uczniów: 
„Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej. Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję.
Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”. (J 15,9-17)

Według mnie żyjemy w czasach, w których słowo „miłość” dla wielu ludzi straciło na znaczeniu. Często miłością nazywa się coś, co nie ma z nią nic (albo bardzo mało) wspólnego, jak chociażby pożądanie. Ludzie nieraz mówią sobie, że się kochają, bez myślenia, co kryje się za tym słowem i co taka deklaracja wywołuje w drugiej osobie. Dziewczyna czy chłopak obwieszczają wszystkim wokoło na Facebooku, Snapchacie, Instagramie itd., że się kochają… po kilku czy kilkunastu dniach znajomości. „Zabij! Nie pojmę” – jak mawiał Kazimierz Pawlak. Zresztą, bezmyślne szastanie pięknymi słowami i zwrotami na prawo i lewo jest smutną domeną naszych czasów, ale o tym innym razem.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi: jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Czasownik ἀγαπάω  (agapao) znaczący: miłować, kochać kogoś/coś  który pojawia się w tym miejscu został użyty w czasie przeszłym, nazywanym przez egzegetów aorystem gnomicznym. Ks. dr hab. Andrzej Piwowar w swoim podręczniku do składni języka greckiego Nowego Testamentu tak o nim pisze: „powszechnie obowiązująca prawda, ponadczasowa reguła czy prawo wyrażone są nie w czasie teraźniejszym, ale aoryście. (…) ze względu na jego specyfikę, tłumaczymy przy użyciu czasu teraźniejszego”. Więc to zdanie dzisiejszej Ewangelii moglibyśmy przetłumaczyć tak: „jak mnie miłował, miłuje i będzie miłował Ojciec, tak i Ja was miłowałem, miłuję i będę miłował”. Zatem słowa Jezusa nie są tylko jednorazową deklaracją, która może się kiedyś zmienić pod wpływem nowych okoliczności. Rabbi zapewnia Dwunastu, że zawsze mogą liczyć na Jego doskonałą miłość, bo ona jest taka jak On, czyli nieskończona, niezmienna i oddająca się w ofierze dla ukochanej osoby.

Jeśli chcemy uczyć się prawdziwej miłości, czyli takiej, która nie mija i jest zdolna do największych poświęceń, która nie przekształca się w zależności od panujących mód, to znajdziemy ją tylko w Bogu.

Miłość cierpliwa jest, 
łaskawa jest. 
Miłość nie zazdrości, 
nie szuka poklasku, 
nie unosi się pychą; 
nie dopuszcza się bezwstydu, 
nie szuka swego, 
nie unosi się gniewem, 
nie pamięta złego; 
nie cieszy się z niesprawiedliwości, 
lecz współweseli się z prawdą. 
Wszystko znosi, 
wszystkiemu wierzy, 
we wszystkim pokłada nadzieję, 
wszystko przetrzyma. 
Miłość nigdy nie ustaje, 
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą, 
albo jak dar języków, który zniknie, 
lub jak wiedza, której zabraknie. 

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: 
z nich zaś największa jest miłość. (1 Kor 13,4-8.13)

Konkret na dzisiaj: co rozumiem pod pojęciem miłości? Kogo kocham i przez kogo czuję się kochany?

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    Dzisiaj Jezus powiedział mi wszystkie tajemnice szczęścia. Ze względu na mnie zdradził mi rodzinny sekret.
    To jak bardzo mnie kocha zobowiązuje do lojalności.
    Więc teraz mam okazję aby w czasie Wielkiego Postu szczególnie mam położyc nacisk na dawanie drugiemu tego
    co sama otrzymałam od Jezusa a pozbędę się wszystkiego co nie pochodzi od Niego.
    Gdy ja nie będę nikogo „jeść, żreć” to pozytywne uczucia same rozpanoszą się we mnie.
    I będę „posiadać swoją duszę” świadoma, że trudniejsza miłość jest większa.
    Ale to nie jest łatwe, wymaga dużo cierpliwości i wytrwałości.
    A ponieważ wielokrotnie doświadczyłam miłości Pana, który się zlitował i zaradził moim kłopotom
    dlatego lubię mówić o Bogu. Dla mnie On jest „Kimś”, kimś bardzo potężnym i bardzo niezbędnym w życiu.
    Ponieważ kochamy nie tylko siebie nawzajem ale również kochamy w sobie swój stosunek do Boga,
    dążymy do naszego szczęścia uważając aby nie naruszyć swoich relacji do Pana.
    Odróżnienie miłości od pożądania pozwoli łatwiej zachować nie zmącone relacje z Bogiem.
    Chodzi o to aby nie być grzechem (czystość przedmałżeńska) bo później namnożą się następne powiązania.