To „tylko” głoszenie… (Łk 9,1-6)

Jezus zwołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami oraz władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych.

Mówił do nich: «Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie. Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, pozostańcie tam i stamtąd będziecie wychodzić. Jeśliby was gdzieś nie przyjęli, wychodząc z tego miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim!»

Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie. (Łk 9,1-6)

Sprawa wydaje się prosta, Ewangelia mówi nam dzisiaj: idziesz głosić Chrystusa, ufaj Jemu, On zapewni Ci wszystko, czego potrzebujesz. Nie polegaj na własnych podpórkach, lecz zaufaj Stwórcy. Ale w dzisiejszej Dobrej Nowinie widoczne jest jeszcze drugie, głębsze znaczenie.

Gdy święty Paweł opisuje swoje życie jako misjonarza, szczyci się tym, że nigdy od nikogo nie brał pieniędzy na utrzymanie. W czasie podróży utrzymywał się z pracy własnych rąk, natomiast nigdy nie żądał pieniędzy, choć było to częstą praktyką wśród głosicieli ówczesnego czasu.

Należy jednak dodać jedną rzecz, że Paweł właściwie z jedną tylko wspólnotą utrzymywał rachunek wydatków, z Filipianami. To była jego najbardziej umiłowana wspólnota pod względem relacji ludzkich: znał bardzo dobrze tych chrześcijan, bo większość z nich on sam doprowadził do Chrystusa. W związku z tym, gdy znalazł się w więzieniu, wierzący z Filippi przysłali Epafrodyta, który miał usługiwać Pawłowi i przywiózł mu pieniądze na utrzymanie. Paweł te pieniądze przyjął, bo wiedział, że Filipianie jako jedyna wspólnota na całym świecie nie wypomną mu tego. Wiedział też, że nigdy nie będą oni patrzyli na niego złym okiem, wręcz przeciwnie – zdawał sobie sprawę, że ich ofiary to jest wyraz szczerej troski.

Wśród rabinów czasów przełomu er panował zwyczaj, wręcz niepisana reguła, by nie wkraczać do świątyni z laską podróżną, z sakiewką ani nawet w butach. Taki zwyczaj miał na celu uniknięcie posądzenia o wykonywanie jakiegoś biznesu w domu Pana. Gdy Chrystus mówi do uczniów, by nie brali tych rzeczy w drogę, wysyła im jasny sygnał, że misja, na którą się udają, jest też taką samą czynnością liturgiczną, takim samym wyjściem na spotkanie Boga jak udanie się do świątyni, by złożyć ofiarę i modlić się.

Głoszenie Dobrej Nowiny to nie jest przekazywanie jakiejś wiedzy rozumowej, ale przekazywanie Słów Boga w Jego obecności i z Jego mocą. Nie można być głosicielem, jeżeli nie jest się w bliskiej więzi z Bogiem. Boga nie spotkasz czytając książki, rozważając filozoficznie Jego istotę. Spotkasz Go na modlitwie, rozmawiając z Nim szczerzej niż gdy rozmawiasz z najlepszym przyjacielem.

Czy tak wygląda moja modlitwa?

Konkret na dziś: niech każdej twojej czynności towarzyszy dzisiaj wezwanie Bożej pomocy. Przy każdej chwili kieruj myśl ku Bogu, prosząc Go o wsparcie i dziękując Mu za pomoc.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: