Jest w Tobie wielki potencjał! (Łk 17,5-10)

Apostołowie prosili Pana: «Przymnóż nam wiary». Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna.

Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź i siądź do stołu”? Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił”? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono?

Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono:

„Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”». (Łk 17,5-10)

Czy Apostołowie nie mieli wiary? Czy właśnie to zarzuca im dzisiaj Jezus? Czy czas spędzony przy Nim w żaden sposób nie wpłynął na ich rozwój duchowy?

Takie wrażenie można odnieść czytając dzisiejsze słowa Pana:

«Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”

Żeby dobrze zrozumieć o czym dokładnie mówi nasz Zbawiciel sięgnijmy do greckiego tekstu. Św. Łukasz posługuje się tam zdaniem warunkowym. Greka wyróżnia ich kilka. W omawianym dzisiaj fragmencie św. Łukasz zastosował zdanie typu realis. Zdania warunkowe w grece składają się z dwóch członów: poprzednika i następnika. W zależności od typu zdania warunki w nim postawione autor uważa za możliwe bądź niemożliwe do spełnienia. Wiem, że niewiele Ci to mówi, ale jest to ważne. Gdy autor posługujący się językiem greckim używał zdania typu realis – tak jak św. Łukasz dzisiaj – chciał czytającemu zaznaczyć, że wierzy, że sytuacja opisana w poprzedniku jest faktem a nie przypuszczeniem. Moim zdaniem pierwsze słowa odpowiedzi Jezusa, czyli poprzednik powinniśmy przetłumaczyć nie jako „gdybyście mieli wiarę”, ale „jeśli macie wiarę”. Zatem Jezus nie zarzuca swoim przyjaciołom brak wiary, ale chce im uzmysłowić, że już najwyższy czas, żeby ona wydała owoce w ich życiu. Być może jest ona maleńka jak ziarnko gorczycy, ale drzemie w niej wielki potencjał. Z ziarenka o którym mówi dzisiaj Rabbi wyrastały nawet półtorametrowe krzewy. Zatem nawet z małej wiary może i powinno wyrosnąć coś wielkiego.

Taka wiara będzie zdolna do rzeczy nieprawdopodobnych, ponieważ kolejna roślina o której mówi dzisiaj Jezus, czyli morwa znana była z tego, że miała niesamowicie mocne korzenie. Apostołowie wiedzieli, że wyrwanie dobrze zakorzenionej morwy jest niemal niemożliwe. Być może słowa Mistrza analizowane na bieżąco, na gorąco wydawały im się absurdem, ale z czasem okazało się, że miał rację. Wiara w Niego doprowadziła ich do robienia rzczy niebywałych, przekraczających tzw. „ludzkie pojęcie”. Bo czy oddanie życia za kogoś kogo się znało raptem trzy lata nie jest czymś nieprawdopodobnym? Czy uznanie w synu prostej wieśniaczki z Nazaretu zapowiadanego od wieków Mesjasza nie kłóciło się z logiką? Czy porzucenie domu, rodziny, relacji, majątków, planów dla przyszłość, aby pójść za Cieślą nie jest czymś przekraczającym nasze myślenie? Czy pójście na cały świat, aby nieść nowinę, o tym, że On pokonał śmierć wiedząc jednocześnie, że natrafi się na opór nie pokazuje jak wiele potrafi zmienić w życiu człowieka wiara? Przykłady mógłbym mnożyć i moglibyśmy jeszcze porozpływać się zachwytach nad postawą Apostołów, którzy przeszli tak wspaniałą przemianę. Ale czy tylko o to chodzi, żebyśmy z rozrzewnieniem powspominali ich dokonania? Na pewno nie!

Po to rozważamy codziennie razem Słowo Boże, żeby starać się wcielać je w życie na miarę naszych sił i możliwości. Biblia jest nam dana jako drogowskaz, jako światło, jako pokarm, jako umocnienie na tej drodze, ale Bóg niczego za nas nie zrobi. Przez słowa dzisiejszej Ewangelii On nie wyrzuca nam braku wiary, bo wie, że ją mamy. Widzi też jakich jest rozmiarów. Być może ledwo ją widać jak ziarenko gorczycy, a może jest ogromna jak Mount Everest. Tego nie wiem. Wiem natomiast, że Jezus chce nam dzisiaj przypomnieć, że jest w nas wielki potencjał. Że wierzy w nas. Że przyjdzie czas wydawania owoców. Że czas spędzony na modlitwie, rozważaniu Słowa, medytacji, adoracji, kontemplacji czy uczestniczeniu we Mszy Świętej nie jest czasem straconym. Choć te kilka czy kilkanaście minut spędzonych w ciągu dnia z Nim może wydawać się niczym, to tak naprawdę jest to czas wzrostu. Nie rezygnujmy z niego, wręcz walczmy o niego, bo wtedy On może nas zmieniać na lepsze, może przebijać się ze swoją odwieczną prawdą do naszej świadomości, może przekonywać, że działa w swoim Kościele chociaż ten składa się z grzeszników.

Proszę Cię dawaj Bogu czas codziennie. Nie szukaj tanich wymówek. Postanów sobie, że będziesz się modlić, że będziesz czytać i rozważać Słowo Boże, a zobaczysz owoce. Nawet jeśli dzisiaj widzisz w tym znikomy sens, to zauważ, że Jezus przez tę Ewangelię mówi, że to wystarczy. Owszem, byłoby lepiej gdybyśmy nieustannie płonęli chęcią spotykania się i rozmawiania z Nim, ale przed chwilą powiedział, że nawet maleńka chęć wystarczy Mu i że z tego maleństwa może wyrosnąć coś wielkiego i wspaniałego.

Bóg wierzy w Ciebie!

Konkret na dzisiaj: Zrób sobie plan dnia, w którym jasno określisz czas na modlitwę i trzymaj się go.

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec, Syn i Duch Święty +

 

Photo, Flickr, Common Creative https://www.flickr.com/photos/malibran/

Podobne wpisy: