Tracić coś, to żyć na petardzie (Łk 9,22-25)


Jezus powiedział do swoich uczniów:

„Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”.

Potem mówił do wszystkich: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie ?” (Łk 9,22-25)

Interpretując dosłownie dzisiejsze słowo Boże można się przerazić. Czy Pan Jezus zachęca nas do samobójstwa!? Czy zachęca nas do tego, aby stracić swoje życie z Jego powodu!? Zupełnie nie! Nie o to chodzi Jezusowi w dzisiejszej Ewangelii. Pan Jezus zachęca nas, aby tracić swoje życie z dnia na dzień, a tym samym z dnia na dzień je zyskiwać. Czy to się opłaca? Czy to jest dobra inwestycja? Czy ta transakcja na dłuższą metę nie straci czasem na wartości? 

Odpowiedź jest krótka: NIE! Dlaczego? 

Zapewne spotkałeś się, ze stwierdzeniem: „Kto daje ten dwa razy otrzymuje”. Uwierz mi, że tak jest, że im więcej oddasz, tym więcej doświadczysz powrotu tego dobra, tej miłości. Dobro procentuje. Dobro rodzi dobro. 

Opowiem Ci, coś z naszego „podwórka”.  Czy można coś tracić, a tym samym coraz więcej zyskiwać? 

W swoim kapłaństwie założyłem dotychczas trzy szkolne koła Caritas. Jak wiesz, aby funkcjonowało jakieś dobre dzieło, potrzeba ochotników chcących poświęcić swój czas i energię dla drugiego człowieka. Nie zawiodłem się, szybko znaleźli się uczniowie, którzy zaoferowali swoją pomoc. Myślałem na początku, że będzie to dla nich uciążliwe. Z radością jednak muszę stwierdzić, że się myliłem. Im bardziej młodzi się angażowali w pomoc potrzebującym, tym bardziej do kolejnej akcji się „nakręcali”. Czuli to, że są bardzo potrzebni, że ich życie poprzez bezinteresowną pomoc nabiera po prostu innego smaku. Młodzi ludzie potrafią żyć i żyją, pełnią życia. Podobnie było z Katolickim Stowarzyszeniem Młodzieży. Bardzo mocno pozostaną w mojej pamięci szczególnie akcje mikołajkowe. Wraz z młodzieżą organizowaliśmy pomoc dla najbiedniejszych dzieci, aby także one na święta dostały prezenty.  Przebieraliśmy się w stroje Mikołaja, aniołków i jechaliśmy do rodzin. Czas poświęcony i mobilizacja na zorganizowanie się nie zastąpiły nigdy łez i radości dzieci z powodu otrzymanego prezentu, rozmowy czy po prostu obecności. Młodzież traciła dużo czasu i siły ale zyskała coś co zostanie i zaprocentuje na całe życie. 

Nie do opisania w traceniu siebie, by zyskać stokroć więcej jest czas Światowych Dni Młodzieży.

Miałem okazję zabrać młodzież i być w pięknej Panamie w styczniu 2019 roku. Czas Światowych Dni Młodzieży to czas manifestacji wiary, czas spotkania z Piotrem naszych czasów – Papieżem Franciszkiem.

W sercu zostaje czas spędzony u rodzin, które goszczą młodzież w czasie światowych dni młodzieży. Wydaje się często, że to my mamy gospodarzom podziękować. Szokuje to, że gospodarze dziękują, że mogli nas ugościć. Tydzień wspólnego mieszkania i przebywania sprawia, że stajemy się, mimo dzielących nas kilometrów, ,,rodziną” do końca życia. 

Bóg działa wielkie rzeczy. Paradoks rodzi paradoks. Człowiek umiera, by bardziej żyć. Bóg działa cuda, trzeba tylko zaryzykować, trzeba poświęcić życie, które On nam dał. Poświęcić życie, to być dla drugiej osoby. Poświęcić życie, to z radością wypełniać swoje codzienne obowiązki, w domu, szkole pracy czy na studiach. Poświęcić życie to kochać. Właśnie do tego zachęca nas dzisiaj Jezus. Wchodzisz? 

Konkret na dziś – obowiązki i zadania dnia dzisiejszego wypełnij z miłością myśląc o ukochanej osobie. 

Niech Cię błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący – Ojciec i Syn i Duch Święty.

Ks. Tomasz Szady


Podobne wpisy: