Trwajcie we Mnie (J 15,1-8)

Jezus powiedział do swoich uczniów: 
„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. 
Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony, jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją i wrzuca do ognia i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”. 

Chrystus mówiąc o trwaniu w Nim przypomina o „owocach” w obrazie „wegetacji wiary”. Teraz, w te pierwsze dni maja, można doświadczyć tego, co zaledwie kilka tygodni wcześniej mogło być uważane za niemożliwe. Nikt nie może oprzeć się cudowi, jak z dnia na dzień coraz cieplejszy wiatr muska nie tylko twarze, ale i budzące się do życia drzewa. A pod drzewem śliwy, w którego gałęziach ptaki misternie uplotły swe gniazdo, można usiąść, aby celebrować wszystkie melodie z repertuaru, które owe dojrzałe wykształcone stworzenia dotąd wyćwiczyły. Głos wymaga edukacji. Serce jeszcze bardziej.

Latorośle wyrastające z pnia nie pozostają na zawsze takie same, ale rosną i rozwijają się. Chrystus uzmysławia korzystając z obrazu winnego krzewu, że życie chrześcijańskie jest ciągłym wzrostem i rozwojem. Warto zauważyć, że Jezus mówi w końcu przypowieści: „Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”. Mówi do ludzi, którzy Mu towarzyszyli już przez dłuższy czas: „… abyście zostańcie moimi uczniami”. Bycie uczniem jest tak naprawdę nieustannym stawaniem się uczniem – wzrastającym i rozwijającym się. Ta prawda wybrzmiewa już w słowie „uczeń”, gdyż oznacza „uczącego się” – tego, kto nie jest jeszcze gotowy, ale wciąż ewoluuje. To bardzo pocieszające wiedzieć, że jeśli człowiek nie rozumie dużo o Bogu i Biblii, jeśli jest daleki od miłości, jeśli potknie się wielokrotnie o kamień grzechu – pozostaje wciąż uczącym się, jako uczeń. Wierzący wciąż rośnie, wciąż się rozwija.

Każdego dnia Chrystus przypomina swoim uczniom: „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity”. Wierzący to nie są ludzie, którzy ciągle obficie owocują i zawsze pełni są miłości. Oni często czują, że ich owoce są mizerne, jak biedactwa. Jednak mają świadomość, że są ciągle tymi, którzy się uczą, którzy są nadal w trakcie tworzenia, wciąż nie są mistrzami. Nie mogą dać się zwieść. Najbardziej charakterystyczną cechą winnej latorośli jest to, że przynosi owoc. Jest bardzo kuszące, aby ocenić siebie i innych chrześcijan dopiero po owocach i myśleć, że jeśli ktoś starannie przykłada się, aby jego miłość wzrastała, wtedy będzie porządnym chrześcijaninem. Jednak w żaden sposób tak nie jest.

Jeśli jedynym sposobem zachowania wierz jest, by stawać się kochającą osobą, a do tego dodajmy szczere serce, to w ostatecznym rozrachunku zauważy, jak niewiele osiągnął o własnych siłach. To wszystko wie Chrystus, dlatego dodaje słowa: „Beze mnie nic nie możecie uczynić”. Chrześcijanie nie powinni zwracać uwagi na mniej lub bardziej szczęśliwe owoce miłości, ale na swoją relację z Chrystusem! Sok i siła dobrego owocu nie pochodzi więc z siebie, lecz Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii. Istotne jest, aby On zamieszkał w sercu wierzącego, a on pozostawał w zjednoczeni ze swoim Mistrzem. Istotne jest, że wierzący żyje według Jego słowa i z pomocą Jego łaski, podobnie jak latorośl ma swoją siłę, kiedy pozostaje włączona w winny krzew, a wtedy owoc powstaje sam z siebie. Może dojść nawet do tego, że chrześcijanin nawet nie zauważy ogromu owoców swojej własnej wiary, bo one wydają się mu bardzo oczywiste.

Taką sytuację przewiduje też Chrystus, kiedy w innym miejscu uzmysławia, że wielu chrześcijan będzie zaskoczonych, kiedy On jako sędzia pokaże ich wiarę i owoce, a oni z niedowierzaniem będą pytać: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?”A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Taka winorośl nie została odcięta, by być wrzucona w ogień, ale będzie przebywać ze swoim Panem w wiecznej radości.

Niech Cię błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen.

Podobne wpisy: