OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czy umiemy cieszyć się, gdy nawróci się znany nam grzesznik? (Łk 15,3-7)

Jezus opowiedział faryzeuszom i uczonym w Piśmie następującą przypowieść:

„Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zagubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła».

Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia”. (Łk 15,3-7)

Ewangelia w Ewangelii. Tak czasami określa się Łk 15. To tutaj przeczytamy słynne przypowieści o miłosierdziu: o zagubionej owcy, drachmie i synu marnotrawnym, a raczej miłosiernym ojcu. Każda z nich jest przepiękna i pierwszą czytamy dzisiaj w Kościele w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Ale jak widzisz, ta perykopa rozpoczyna się od wersetu 3. Chciałbym dzisiaj skupić się na dwóch wcześniejszych i proszę Cię, abyś w ich świetle spojrzał na przypowieść o zagubionej owcy.

Te wersety brzmią tak:

Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». (Łk 15,1-2)

Łukasz Ewangelista wielokrotnie pisał o tym, że Jezus okazywał sympatię wobec celników i grzeszników (5,8-10. 30-33; 7,37-50; 18, 13-14; 19,5). Przylgnął nawet do Niego przydomek „przyjaciel celników i grzeszników” (Łk 7,34). Taka postawa sprawiała, że zepchnięci na margines przychodzili, aby go słuchać i chętnie przebywali w Jego towarzystwie. Bo wiedzieli, że „lekarz nie jest potrzebny zdrowym, lecz chorym” (por.  Łk 5,31).

Takie zachowanie Jezusa stało się powodem szemrania ze strony faryzeuszów i nauczycieli Pisma, o którym czytamy w Łk 15, 2. Ale nie była to jedyna tego typu sytuacja. Podobnie zwierzchnicy żydowscy zareagowali, gdy Nauczyciel przyjął zaproszenie celnika Lewiego (Mateusza) na ucztę oraz powtórzy się, gdy zasiądzie za stołem razem z Zacheuszem. Każde z tych wydarzeń ma identyczny punkt wyjścia i podobne przesłanie teologiczne. Faryzeusze i nauczyciele Pisma stawiają się w roli obrońców ortodoksji, a Jezusa prezentują jako odstępcę i wichrzyciela. Swoim zachowaniem pokazują, że oddzielają się od działalności Rabbiego z Nazaretu. Zresztą samo słowo faryzeusz pochodzi od aramejskiego perisajjah, co znaczy oddzielony, odizolowany. Przedstawiciele tego stronnictwa nie kryli się z tym, że unikali kontaktu z ludźmi prostymi, którzy nie byli w stanie poznać Prawa tak doskonale jak oni. Zdarzało się, że traktowali ich z pogardą. Wśród tych, których najbardziej unikali, byli celnicy i jawnogrzesznicy. Żaden szanujący się faryzeusz nie zasiadłby za stołem z przedstawicielem którejś z tych grup. Co do celników, mieli oni przekonanie, że nie mogli nawet odpokutować za swoje grzechy, ponieważ tak naprawdę nie wiedzieli, ilu ludzi oszukali.

Więc Jezus przebywając z celnikami i jawnogrzesznikami, uderzał w samo sedno tożsamości faryzeuszów. Oni nie mogli tego znieść. Mimo to Rabbi nie rezygnuje z jednych i z drugich. Jego przypowieści miały pokazać, że Bogu zależy na wszystkich. Na tych porządnych i wiernych jak faryzeusze, ale także na tych pogubionych, jak celnicy. Właśnie to jest główne przesłanie przypowieści o zagubionej owcy.

Jeśli jesteś wierny, wypełniasz Boże przykazania i nie potrzebujesz nawrócenia, to dziękuj Bogu za to, że dał Ci taką łaskę, ale nie oburzaj się, gdy ramię w ramię stanie obok Ciebie jawnogrzesznik, który został przez Niego znaleziony.

Wielu jest dzisiaj faryzeuszów w Kościele, którzy nie mogą znieść tego, że ktoś kto wiele lat grzeszył nawrócił się i chce trwać przy Bogu. Nie rozumiem takiej postawy. Być może dlatego, że wiem, że ja jestem tą jedną dla której kiedyś zostawił całe stado…

Kim Ty jesteś?

Niech Bóg Cię błogosławi + 🙂

Foto, Flickr, Common Creative, https://www.flickr.com/photos/dsykes34/

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    Jakie jest moje serce? Obiegowe stwierdzenie „przecież wiesz kim On był” przesądza ocenę bliźniego, człowieka obok mnie. Sugeruję, że jest kimś gorszym ode mnie. A przecież świadczy to przede wszystkim o moich brakach skoro tak łatwo osądziłam innego. Nie stać mnie na zrozumienie i zmianę swojego myślenia, nie umiem kochać ? To Jemu należy się uznanie i szacunek za wysiłek rezygnacji z poprzedniego życia i poprawy błędów (np. świadectwo młodego na Koncercie Chwały). Bóg daje łaskę aby żyć w prawdzie wtedy gdy jestem szczera/y/. Ja też się cieszę z powrotu do stada.