Uwolnij lwa! (Łk 10,1-9)

Następnie wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.
Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.
Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie!
Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. (Łk 10,1-9)

Kilka lat temu oglądałem film pt. „Wanted”. I chociaż nie ma on żadnych walorów religijnych, to jednak jedna scena zapadła mi w pamięć. Otóż bohaterem filmu jest Wesley Gibson, młody mężczyzna, który pracuje w wielkiej korporacji za biurkiem i jest bardzo znużony swoją pracą i życiem. Jego despotyczna szefowa zarzuca go stertą papierów i dokumentów do zrobienia, wrzeszcząc i wymachując spinaczem biurowym, przez co Wesley dostaje ataków paniki i musi natychmiast brać leki na uspokojenie. Splot wydarzeń sprawia, że nasz bohater trafia do tajnego bractwa, którego zadaniem jest walka z najniebezpieczniejszymi ludźmi na świecie. Wesley zostaje poddany niecodziennej próbie. Ma za zadanie odstrzelić skrzydła muchom kręcącym się nad śmietnikiem. Zadanie to wydaje mu się niemożliwe do wykonania, ale w obliczu zagrożenia własnego życia i nadchodzącego ataku paniki strzela bez wahania. Kiedy Sloan, szef wyżej wspomnianego bractwa, przynosi mu na ręku muchy bez skrzydeł, Wesly wypowiada tylko jedno słowo: NIEMOŻLIWE! Okazuje się, że ataki paniki, to tak naprawdę niezwykła zdolność, dzięki której Wesley może widzieć i działać z mikroskopijną dokładnością. To wszystko wydaję się dla Wesleya jednym wielkim szaleństwem, ale Sloan uświadamia mu, że tak naprawdę szaleństwem jest marnowanie niepowtarzalnego talentu, szaleństwem jest poddawanie się upokorzeniom, kiedy wewnątrz nas siedzi lew w klatce a my posiadamy kluczyk do niej i nie chcemy go uwolnić.

Kiedy Jezus posyłał siedemdziesięciu dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, do których sam zamierzał pójść, wysyłał ich bez pieniędzy, ubrań, broni, narażonych na śmiertelne niebezpieczeństwo. Pewnie wielu wtedy pomyślało, że to szaleństwo, to nie może się udać. Jak ludzie bez szkoły, bez przygotowania, bez logistycznego zaplecza mogą zmieniać świat? Jednak szybko okazało się, iż dary Boże złożone w ich ręce są tak wielkie, że mogą dokonywać rzeczy niemożliwych. Bo u Boga niemożliwe – nie istnieje.

Głoszenie Królestwa Bożego, mówienie o Jezusie, dzielenie się wiarą naprawdę kruszy ludzkie serca. Ludzie odzyskują sens życia, wraca nadzieja, a w sceptykach wzrasta jakiś tajemniczy niepokój. Bóg nie szczędzi swoich łask. Może się posłużyć każdym człowiekiem. Im bardziej mizernym w oczach świata, tym większych dzieł będzie dokonywał, nie na swoją chwałę. Wystarczy tylko jedno małe pragnienie – aby w Jego imię iść wszędzie tam, gdzie nas posłał, do szkół, zakładów pracy, uczelni, szpitali i innych miejsc i przy nadążającej się okazji mówić i dawać świadectwo o Nim.

Szaleństwem nie jest dzisiaj trwanie przy Jezusie. Szaleństwem jest ucieczka od Niego. Szaleństwem jest życie pozbawione rozmów z Nim, a wdawanie się w rozmowy na temat „Kleru” i innych. Szaleństwem jest poddawanie się rozpaczy i ograniczanie się tylko do ziemskiego świata, kiedy masz świadomość, że za Tobą jest wspaniały Bóg i cała potęga Nieba, gotowi wspierać w każdym momencie życia i już czekają na ciebie w Niebie.  Szaleństwem jest życie w strachu ze swoją wiarą, kiedy Jezus widzi w tobie niesamowity potencjał do wykorzystania i wspaniałe narzędzie, którym mógłby się posłużyć. Może to czas aby otworzyć klatkę i uwolnić lwa, który gdzieś tam spokojnie drzemie.

Konkret na dziś: Stań przed lustrem, przyjrzyj się dokładnie i powiedz Bogu: jestem gotowy do wielkich rzeczy dla Ciebie.

Błogosławię +

 

ks. Andrzej Wąsek

Podobne wpisy: