„W mroku jest tyle światła” (Łk 8,16-18)

Jezus powiedział do tłumów:
„Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło.
Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma”.

Światło jest czymś istotnym i czymś bardzo użytecznym. Nie jeden tego doświadczył, kiedy po ciemku trzeba było znaleźć drogę do domu albo szukał swojego własnego auta. A przecież światło według naukowej definicji jest falą elektromagnetyczną o długości fali 380 – 750 nm, która porusza się z prędkością 299 792 km/s (światło z Ziemi na Marsa dotrze w około 5 minut; ze Słońca na Ziemię 8 minut i 20 sekund). Ale wszyscy wiemy, że światło to znacznie więcej niż fala. W sensie przenośnym światło oznacza orientację i kierunek.

Nowy Testament często mówi o świetle. Na przykład Jezus mówi o sobie: Jestem światłem dla świata. Każdy, kto mnie śledzi, już nie dotyka w ciemności, ale ma światło, a wraz z nim życie (J 8,12).

Dla nas jest to powód do radości! Nam pozwolono odkryć i przyjąć to światło. Poznaliśmy Jezusa jako Tego, Który rozjaśnia naszą ciemność. On jest silniejszy od całej ciemności, zła, grzechu w nas. Nasze życie stało się jasne! Otrzymaliśmy światło jego słowa. Już nie musimy poruszać się po omacku w ciemności, możemy żyć w świetle! Światło, lampa świeci, pali się! –  Często nie zdajemy sobie sprawy z daru, jaki mamy dzięki Jezusowi i Jego słowu, że nie musimy żyć w ciemności bez światła. Cieszmy się tym!

Więc Bóg zapalił swoje światło i postawił je na świeczniku. A teraz powstaje pytanie: w jaki sposób radzimy sobie ze światłem, które zostało nam powierzone? Co robimy ze światłem, które mamy? – Czy ukrywamy to pod przykrywką naszej prywatności? Duch tych czasów chce dawać do zrozumienia, że religia jest sprawą prywatną. Każdy powinien wierzyć, czego chce. Nie ma przewodnika.

Ujawnione tajemnice Królestwa Bożego są jak jasne światło, które pojawia się w naszym życiu i napełnia nas. To światło nie powinno być ukryte przed opinią publiczną. Lampy są zawieszone wysoko, aby rozpraszały światło tak bardzo, jak to możliwe. Ponieważ Jezus nie jest już fizycznie wśród nas, Jego światło powinno rozprzestrzeniać się przez nas. Aktywny słuchacz wyda ten zewnętrzny owoc słowa. Będzie żywym i lśniącym świadectwem bez wstydu i bez inflacyjnego (tj. przesadnego) obnoszenia się.

Jednym z sekretów, które pozostają pod zasłoną, których Bóg nam nie ujawniła, ale pozwala nam kosztować daru to Wielka Tajemnica Wiary – główna prawda wiary chrześcijańskiej. To fakt, że przez śmierć Syna Bożego dostępujemy przebaczenia grzechów. To fakt, że przez Jego zmartwychwstanie mamy życie wieczne. Ta Ewangelia, to Słowo Krzyża, może wydawać się głupstwem dla ludzkiego rozumu. Jeśli chcemy słusznie rozumieć Ewangelię jako Tajemnicę Wiary, wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi (2 Kor 10,5). Kto nie jest gotowy ukorzyć się przed słowem Bożym, Słowo Krzyża pozostanie mu obce. Dlatego pokornie powinniśmy słuchać słowa Bożego.

Kiedy słuchamy słowa Bożego we właściwy sposób, coraz obficiej rodzi się w nas owoc, który sprawia, że obraz Chrystusa staje się w nas coraz bardziej widoczny. Nasz wewnętrzny człowiek będzie wzrastał, w prawdzie i sprawiedliwości i coraz bardziej zdolny będzie oddawać cześć Chrystusowi i chwalić Imię Boga. I odwrotnie, ten, kto zamyka się na słowo Boże, z czasem straci to, co ono przynosi.

 

Konkret na dziś:

Zatrzymaj się chwilę i podziękuj za dar Światła!

 

Niech Cię błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen.

 

Podobne wpisy: