Wielka cisza…

„Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań. Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę. Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci; aby wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę…”

Wczoraj towarzyszyliśmy Chrystusowi w ostatnich godzinach Jego życia, wraz z wąską grupą Jego uczniów staliśmy pod krzyżem i opłakiwaliśmy Jego śmierć. Wraz z kobietami i Józefem z Arymatei towarzyszyliśmy Chrystusowi w czasie Jego ostatniej wędrówki do grobu, na który została przeznaczona nowa kwatera w pobliskim ogrodzie.

Scena aresztowania Jezusa którą przekazuje nam św. Jan, ma miejsce w ogrodzie (J 18,1) i to tutaj rozpoczną się opis męki i śmierci Chrystusa. W ogrodzie też Jezus zostaje złożony po swojej śmierci (J 19,41-42). Czy w tym fakcie można wskazać jakieś przesłanie dla nas?

Do jakiego ogrodu może tu nawiązywać ewangelista? Oczywiście, do ogrodu rajskiego z Rdz 2-3. Miejsce to zostało stworzone przez Boga jako przestrzeń, w której człowiek będzie cieszył się Jego bliskością i dostatkiem Jego błogosławieństwa. Jednak człowiek swoją decyzją pozbawił się tego wspaniałego daru i został z niego wygnany. Teraz spotykamy jeden, a raczej dwa ogrody – bo trudno utożsamić ogród aresztowania z ogrodem złożenia Chrystusa do grobu – które są własnością ludzi, zostały przez nich założone i są przez nich doglądane. I to z ręki tych pierwszych, jeszcze nieśmiałych, może wyglądających ostrożnie z cienia uczniów, Józefa i Nikodema, Jezus przyjmuje to miejsce, by je przemienić.

Na czym polega ta przemiana? Ogród złożenia Jezusa staje się miejscem, z którego wszyscy ludzie mogą czerpać pełnymi garściami życie. To miejsce, w którym śmierć Jezusa przyniosła wszystkim życie; zupełnie odwrotnie niż w raju, gdy chęć bycia jak Bóg sprowadziła na człowieka śmierć.

Adorujemy dziś ciało Chrystusa z Jego oszpeconym obliczem, pobitym ciałem, umęczonymi nogami, przebitymi rękami i otwartym bokiem. Owinięte w płótno, zabalsamowane i złożone w grobie. I niech ten widok będzie dla nas próbą wiary – czy jestem w stanie patrzeć dalej, poza rany, by ujrzeć, że one mogą dać mi życie? Pójdźmy jeszcze dalej – czy jestem w stanie spojrzeć na swoje rany, by dojrzeć w nich coś, co mnie prowadzi do Boga? Czy może widzę tylko krew i śmierć?

Na początku komentarza przytoczyłem fragment starożytnego tekstu Homilii na Święta i Wielką Sobotę. Opisuje on, jak Chrystus zstępuje do Otchłani i staje przed Adamem i Ewą. Mówi do nich piękne słowa, które chciałbym, by towarzyszyły nam w ten dzień wyrzeczeń i modlitwy:

„Dla ciebie Ja, twój Bóg, stałem się twoim synem. Dla ciebie Ja, Pan, przybrałem postać sługi. Dla ciebie Ja, który jestem ponad niebiosami, przyszedłem na ziemię i zstąpiłem w jej głębiny. Dla ciebie, człowieka, stałem się jako człowiek bezsilny, lecz wolny pośród umarłych. Dla ciebie, który porzuciłeś ogród rajski, Ja w ogrodzie oliwnym zostałem wydany Żydom i ukrzyżowany w ogrodzie. Przypatrz się mojej twarzy dla ciebie oplutej, bym mógł ci przywrócić ducha, którego niegdyś tchnąłem w ciebie. Zobacz na moim obliczu ślady uderzeń, które zniosłem, aby na twoim zeszpeconym obliczu przywrócić mój obraz. Spójrz na moje plecy przeorane razami, które wycierpiałem, aby z twoich ramion zdjąć ciężar grzechów przytłaczających ciebie. Obejrzyj moje ręce tak mocno przybite do drzewa za ciebie, który niegdyś przewrotnie wyciągnąłeś swą rękę do drzewa. Snem śmierci zasnąłem na krzyżu i włócznia przebiła mój bok za ciebie, który usnąłeś w raju i z twojego boku wydałeś Ewę, a ta moja rana uzdrowiła twoje zranienie. Sen mej śmierci wywiedzie cię ze snu Otchłani. Cios zadany Mi włócznią złamał włócznię skierowaną przeciw tobie.”

Konkret na dziś: po prostu patrz na Chrystusa.

Na koniec błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas, Panie!

Podobne wpisy: