Jak wielką miłością umiłował nas Ojciec? (Łk 6,20-26)

W owym czasie Jezus podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:
„Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy was zelżą i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.
Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom”. (Łk 6,20-26)

Jezus z pasją prowokuje swoich słuchaczy, często doprowadzając ich do zgrzytania zębami. Nie chciał należeć do grona ludzi, którzy chórem wyśpiewują, a raczej w kakofonii dźwięków, idą za interesami pewnych elit. Proponuje zaśpiewać nową melodię, która przestrzega głębiej norm przykazań, aniżeli te, które głośno wygrywają przewodnicy religijni. Jezusowe słowa oddziaływają z taką siłą rażenia, że nawet usłyszane w biegu słowo powoduje, że człowiek wyhamowuje swoje działanie i jest zmuszony do przemyślenia swojej drogi. Chrystus odkrywa przed każdym konkretny kodeks moralny, odpowiedni dla każdego sposobu działania, kodeks którego nie da się poprostu zamknąć pod kluczem.

Logika nakazuje, żeby w społeczeństwie byli nagradzani ludzie pobożni, pilni, umiejący sobie radzić w każdej sytuacji. Jednak Chrystusowy tok rozumowania jest całkowicie odmienny – wspólnota wierzących ma być kontrastem dla wszystkich innych wspólnot, miejscem, gdzie żyje się inaczej niż zabiegana społeczność wokoło. Dopiero taki sposób życia opisany w Błogosławieństwach powoduje, że wspólnota staje się solą ziemi i światłem dla świata (zob. Mt  5, 13-14).

Nie ma tutaj żadnej mowy o znoszeniu przykazań i wprowadzaniu nowego prawa, ale ukazana jest tożsamość uczniów, którzy są i ubodzy, głodni, płaczący, znienawidzeni aż po prześladowanie. Taka właśnie jest Chrystusowa rodzina tych, którzy zostawiwszy wszystko poszli za Chrystusem.

Chrystus przeciwstawia się konkretnemu zachowaniu człowieka, który za wszelką cenę pragnie ciągle forsować swoje zdanie, swój punkt widzenia. Człowieka, który nie bacząc na konsekwencje tak wszystko układa, jakoby był w pełni odpowiedzialny za swoje życie i nie musiał w żadnej mierze poszukiwać oparcia w drugim człowieku, a tym bardziej w Bogu. Chrystus mówi o człowieku, który jest autentyczny zarówno w swojej wierze, jak i działaniu, a nie wkłada odpowiedniej maski wobec Boga i wobec ludzi aby dobrze się prezentować. Chrystus zaprasza, aby pozostawić wszelkie zabezpieczenia i ciągle pytać – czego chce Bóg?

Miara Ojca jest inna niż miara tego świata. Przegrani w oczach ludzkich w rzeczywistości są ludźmi szczęśliwymi. Nie sam fakt cierpienia odgrywa pierwsze skrzypce, ale rzeczywistość, że Bóg troszczy się o najbardziej potrzebujących, otacza ich opieką i wynagrodzi im obecne cierpienia. Wyłania się nowy obraz zarówno świata, jak i człowieka. Chrystus przewartościowuje wszystko, ale nie przenosi odpłaty gdzieś na bardzo odległą przyszłość, dla niektórych nieosiągalną. Człowiek kiedy zdecyduje się na zaczerpnięcie choć odrobinę z tej nauki Jezusa, zaczyna żyć według jej kryteriów, w pewien sposób już teraz korzysta z tego co ma nadejść. Patrząc z perspektywy Boga i żyjąc zgodnie z rzeczywistością nakreśloną przez Boga człowiek zauważa, że z Jezusem udręka przechodzi w radość.

Wymagania Jezusa są wsparte ogromnym potencjałem przychodzącej miłości Boga, Który już teraz chce zbawienia wszystkich, nawet grzesznika. Konieczne jest jedynie, aby zachowanie człowieka było zgodne z dobrocią Boga. Niezbędne ze strony człowieka jest aby nauczył się działania na sposób Boży, a konkretnie człowiek musi nauczyć się przebaczać. Przyjęcie nauczania Jezusa, przyjęcie Boga musi doprowadzić do konkretnego pełnego miłości działania. Bóg inicjuje swoje panowanie, a zatem Boża obecność w świecie tak bardzo zmienia człowieka, że jego wewnętrzną potrzebą staje się przezwyciężanie starych mechanizmów działania.

Konkret na dziś: Jeszcze raz pomodlę się słowami dzisiejszej Ewangelii, abym zrozumiał, jaką wielką miłością zostałem umiłowany zadając sobie pytanie, czy potrafię całym sercem odpowiedzieć na tę wyjątkową Miłość?

Każdego z Was niech błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen.

 

 

Podobne wpisy: