„Właściwie” naśladujmy dziecko! (Mt 18,1-5.10)

W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: «Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?»

On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje. Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie». (Mt 18,1-5.10)

Obchodzimy dzisiaj wspomnienie świętych Aniołów Stróżów. W Ewangelii Chrystus stawia Apostołom dziecko jako wzór postępowania i przyjęcia Królestwa Bożego, co jest bardzo plastycznym obrazem. Widzieliśmy wielokrotnie obrazki, n których Jezus trzyma przed sobą dziecko, a uczniowie przyglądają się zarówno jemu jak i swojemu Nauczycielowi z wielkim zdumieniem. Bo rzeczywiście musiało to być dla nich szokujące, gdy za wzór stawiano im dziecko, którego jedynym prawem i obowiązkiem w starożytnym Izraelu było jak najszybciej dorosnąć i pomagać w pracach domowych, a następnie stać się dorosłym, pełnoprawnym Żydem.

Zresztą, po co stawać się jak dziecko, skoro każde dziecko chce być uważane za duże i dorosłe?

Ale warto zwrócić uwagę na dodatkowy element, który kryje się za czytaną przez nas sceną. Może umknęło nam przy lekturze tekstu słowo, które przytoczyłem w cudzysłowie na potrzeby tytułu dzisiejszego rozważania. Chodzi mi o przysłówek „właściwie”. Po co on się pojawia w tekście?

Żadna analiza tekstu nie będzie kompletna bez przynajmniej podstawowego przyjrzenia się jego kontekstowi. Kościół daje nam niesamowitą łaskę, by przyglądać się dzisiaj postaci aniołów stróżów, ale czytany znajduje się w Ewangelii Mateuszowej jako kontynuacja kontrowersyjnego tematu poruszonego przez Żydów. Przeczytajmy:

Gdy przyszli do Kafarnaum, przystąpili do Piotra poborcy dwudrachmy z zapytaniem: «Wasz Nauczyciel nie płaci dwudrachmy?» Odpowiedział: «Owszem». Gdy wszedł do domu, Jezus uprzedził go, mówiąc: «Szymonie, jak ci się zdaje? Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych?» Gdy powiedział: «Od obcych», Jezus mu rzekł: «A zatem synowie są wolni. Żebyśmy jednak nie dali im powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę! Weź pierwszą rybę, którą wyciągniesz, i otwórz jej pyszczek: znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie!»

Do Jezusa przychodzą osoby pobierające podatek na świątynię. Ta scena jest o tyle charakterystyczna, że Jezus – jak rzadko – ugina się pod żądaniem, które według Niego jest niesprawiedliwe. Staje przed poborcami podatków i objawia się niemal jako bezsilny obywatel, który musi zapłacić podatki, bo „będą problemy”. Rodzi się więc zatem myśl: jak potężną władzę mieli ci poborcy podatkowi, że Chrystus im ulega? Czy oni nie mają większego wpływu na „zwykłego człowieka” niż odlegli królowie w pałacach?

I tutaj pojawia się pytanie uczniów: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?”. „Właściwie” – bo w królestwach ziemskich to tak do końca nie wiadomo, a jak jest w niebie? Czy najwięksi są kapłani? Czy najważniejsi są może zbierający podatki na świątynie? A może ktoś jeszcze inny?

Dziecko! Człowiek, który postępuje jak dziecko, jest największy w królestwie niebieskim. W czym należy naśladować dziecko? Przytoczę pewną sytuację z mojego życia z moimi dziećmi. Co prawda, ktoś może powiedzieć, że nie jestem tutaj przykładem do naśladowania, bo nazmyślałem, ale wzorem tutaj będą moje dzieci i na nich chce się skupić.

Pewnego letniego upalnego popołudnia poszliśmy całą rodziną na lody. Po ich kupieniu usiedliśmy pod sklepem i zaczęliśmy je jeść – wiadomo, kilkuletnie szkraby nie będą w stanie jeść i iść bez potrzeby zmiany ubrania po 5 metrach. Kiedy tak siedliśmy przyplątał się jakiś pies. Kiedy zaczął je obwąchiwać, bardzo spodobał się dzieciom. Karol (3 lata) zapytał wtedy:

– Tatusiu, jak się nazywa ten piesek?

Nie wiedziałem, ale nie chciałem zostawiać syna w niewiedzy, więc szybko wymyśliłem:

– To jest Fafik.

I od tej pory ten pies dla moich dzieci wabi się Fafik. Przyjęły to i już. Bez jakiegoś drążenia tematu i prób tworzenia czegoś po swojemu. Po prostu, skoro tata powiedział, że to Fafik, to tak jest.

A czy ja jestem taki jak Karol i Oliwka? Poprawiam! Czy jestem jak dziecko w tym, by wierzyć swojemu Ojcu? Czy przyjmuję Jego słowa bez szemrania? Czy chcę słuchać wszystkiego, co ma mi do powiedzenia?

Konkret na dziś: zacznę słuchać Boga bez wybiórczości, bez swojej cenzury, bez ograniczeń. Zacznę od przyjęcia tego, co ciągle mi nie pasuje w Jego słowie.

Zadanie dodatkowe: Jeżeli nie potrafisz jeszcze tego zrobić, to po raz kolejny zróbmy „grupę wsparcia”. Jeżeli chcesz, napisz w komentarzu „proszę o modlitwę”, ale niezależnie od tego pomódl się za wszystkich, którzy czytają ten komentarz, a zwłaszcza za tego z nas, który najbardziej potrzebuje tej modlitewnej pomocy.

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    Słowo „właściwie” w pytaniu do Jezusa w znaczeniu: wytłumacz nam jak naprawdę powinniśmy to dobrze zrozumieć.
    Być jak dziecko. Dziecko z ufnością pyta swojego tatę bo wie, że na pewno otrzyma odpowiedź

    Zawsze uwierzy w to co mówi ojciec przyjmując to jako pewnik. Tak jest jak mówi tata; właściwie, umiejętnie, celnie.

    Dziecko nie ma wątpliwości, przyjmuje prawdę bez zastanowienia z chwilą gdy słyszy słowa taty.
    „Właściwie” naśladować dziecko tj. bez zastrzeżeń, zbędnej dyskusji, bez swojego widzimisię, tak ma być.