Nie wódź mnie na pokuszenie! (Mk 8,11-13)

 

Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął w głębi duszy i rzekł: «Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę, powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu».

A zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.” (Mk 8,11-13)

Czytając lub słuchając Ewangelii każdego dnia, można dojść do przekonania, że wystawianie Jezusa na próbę przez faryzeuszy czy uczonych żydowskich jest po prostu stałym elementem krajobrazu biblijnego. Może nawet ulegliśmy przekonaniu, że jest to zabieg mający na celu zdyskredytowanie nauczyciela. Ale czy tak było naprawdę?

W całym zbiorze sześciuset trzynastu praw Starego Przymierza spisanych w Pięcioksięgu, znaleźć możemy fragment, który dotyczy bardzo ważnego aspektu życia starożytnego Izraela, proroctwa. W Księdze Powtórzonego Prawa czytamy:

Pan, Bóg twój, wzbudzi ci proroka spośród braci twoich, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał. Właśnie o to prosiłeś Pana, Boga swego, na Horebie, w dniu zgromadzenia: «Niech więcej nie słucham głosu Pana, Boga mojego, i niech już nie widzę tego wielkiego ognia, abym nie umarł». I odrzekł mi Pan: «Dobrze powiedzieli. Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty [tj. Mojżesz – B.S.], i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkażę. Jeśli ktoś nie będzie słuchać moich słów, które on wypowie w moim imieniu, Ja od niego zażądam zdania sprawy. Lecz jeśli który prorok odważy się mówić w moim imieniu to, czego mu nie rozkazałem, albo wystąpi w imieniu bogów obcych – taki prorok musi ponieść śmierć». Jeśli pomyślisz w swym sercu: «A w jaki sposób poznam słowo, którego Pan nie mówił?» – gdy prorok przepowie coś w imieniu Pana, a słowo jego będzie bez skutku i nie spełni się, [znaczy to, że] tego Pan do niego nie mówił, lecz w swej pysze powiedział to sam prorok. Nie będziesz się go obawiał.” (18,15-22)

Wszystko staje się chyba jaśniejsze. Żydzi zatem nie są nastawieni negatywnie do Chrystusa, ale posługują się otrzymanymi od Boga wskazówkami, które mają im ujawnić prawdziwego proroka. Z drugiej strony, te same przepisy mają uchronić Żydów przed fałszywymi prorokami, którzy mogli odwodzić od wyznawania prawdziwego i jedynego Boga. Gdy więc pojawia się nauczyciel, który głosi jakąś nową naukę i poucza wszystkich o Bogu, trzeba sprawdzić, czy jest prawdziwym prorokiem czy zwykłym hochsztaplerem. I w tym aspekcie całkowicie popieram Żydów, którzy ostrożnie podchodzili do nowej nauki.

Ale spójrzmy jeszcze na aspekt historyczny, który towarzyszy czasom poprzedzającym przełom er. Znamy wielkich proroków z epoki sędziów, monarchii oraz działających w czasach powygnaniowych. Z upływem wieków jednak charyzmat prorocki zaczął wygasać w Izraelu, coraz rzadziej spotykano osoby, które wypowiadały się w imieniu Boga. Przyczyn można wskazać kilka, chyba najważniejszą z nich było postępujące spisywanie świętych ksiąg żydowskich oraz rozwój szkół mądrościowych dających wskazówki, jak żyć i postępować.

Na tyle rzadko pojawiali się prorocy, że gdy w czasach machabejskich, po oczyszczeniu świątyni powstał problem, co zrobić z kamieniami ze splugawionego i zbezczeszczonego ołtarza w świątyni jerozolimskiej, nie wiadomo było, jak postąpić. „Przyszła im jednak dobra myśl, żeby go rozwalić, aby nie było dla nich hańbą to, że poganie go zbezcześcili. Rozwalili więc ołtarz, a kamienie złożyli na oznaczonym miejscu na świątynnej górze, na tak długo, aż się ukaże prorok i nimi rozporządzi.” (1 Mch 4,45-46). Podobnie zadecydowano w sprawie powierzenia władzy Szymonowi: „Żydzi i kapłani postanowili, iż Szymon będzie ich władcą i arcykapłanem na wieki, tak długo, aż powstanie wiarygodny prorok” (1 Mch 14,41).

Dodatkowo, ostrożność wzbudzało w Żydach to, że w czasach Jezusa pojawiało się wielu rewolucjonistów, którzy swoimi naukami sprowadzali ludzi na manowce. Przykładów dostarczają nam Dzieje Apostolskie. W mowie do Sanhedrynu Gamaliel mówi: „Niedawno temu wystąpił Teodas, podając się za kogoś niezwykłego. Przyłączyło się do niego około czterystu ludzi, został on zabity, a wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni i ślad po nich zaginął. Potem podczas spisu ludności wystąpił Judasz Galilejczyk i pociągnął lud za sobą. Zginął sam i wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni.” (5,36-38). Gdy trybun rzymski przesłuchuje Pawła w Jerozolimie pyta: „Mówisz po grecku? Nie jesteś więc Egipcjaninem, który niedawno podburzył i wyprowadził na pustynię cztery tysiące sykaryjczyków?” (21,37-38). Ostrożność była więc zalecana!

Ale jedna rzecz jest nie do przyjęcia w tej całej przezorności. Nie mogę pozwolić sobie na to, bym ja decydował, jak Bóg ma działać. Nie mogę zezwolić na to, bym żądał od Boga dostosowania się do moich oczekiwań. Chrystus odchodzi od Żydów nie dlatego, że wystawili Go na próbę, ale dlatego, że uczynili się sędziami Boga.

Jak często taka postawa przytrafia się w moim życiu? Jak często wypatruję lub żądam znaków od Boga, zamiast skupić się na tym, by szukać Go szczerym sercem? Czy nie przerzucam obowiązku pogłębiania relacji z Bogiem na Niego samego?

Konkret na dziś: Pomodlę się o pokorę i szczerość serca w poszukiwaniu Bożej bliskości. Pomocą może być dzisiejszy psalm:

„Błądziłem, zanim przyszło utrapienie,
teraz jednak strzegę Twego słowa.
Dobry jesteś i dobrze czynisz,
naucz mnie ustaw swoich.

Dobrze to dla mnie, że mnie poniżyłeś,
bym się nauczył Twoich ustaw.
Prawo ust Twoich jest dla mnie lepsze
niż tysiące sztuk złota i srebra.

Wiem, Panie, że sprawiedliwe są Twoje wyroki,
że dotknąłeś mnie słusznie.
Niech Twoja łaska będzie mi pociechą
zgodnie z obietnicą daną Twemu słudze.”

(Ps 119,67-68.71-72.75-76)

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty+

Podobne wpisy:

  • Monia

    Witam serdecznie wszystkich po przerwie.
    Interesujący komentarz szczególnie o prawach żydowskich w ST (PwP).W tym świetle łatwiej zrozumieć również postawę i zachowanie uczniów w stosunku do Jezusa od Wieczernika aż po Zmartwychwstanie. Nie było ich pod krzyżem, rozproszyli się, wyparli znajomości Jezusa, pochowali w domach by nie rzucać sie w oczy, wyciszyć sprawę…żyli w niepewności czy ich Nauczyciel był naprawdę „Tym prawdziwym”,no bo przecież też zginął tak jak i inni wspomniani jw.:(Teodas, Judasz Galilejczyk)….aż do czasu Zmartwychwstania, kiedy Sam do nich przyszedł i pokazał, że to czego nauczał przez cały czas było i jest Prawdą, bo nie głosił niczego od siebie, ale od Boga Ojca.
    Nie dziwie się uczniom, Apostołom, że z taką mocą i radością szli w świat i nauczali wszystkie narody- obwieszczając im to czego sami byli świadkami.Z dumą i pewnością siebie, że ich Nauczyciel to nie tylko prawdziwy Prorok, ale Bóg Żywy i Prawdziwy, Zbawiciel świata.

  • Genowefa

    Faryzeusze zajmując się teorią nie zauważyli, że już sprawdza się w praktyce, fakty mogły rozwiać ich wątpliwości.
    Ale chcieli jeszcze coś innego, jakiegoś nowego gotowca. Jezus nie dał się im wmanewrować „zostawiwszy ich”.
    Chcieli uzasadnić jak powinno być rozstrzygnięte np. skąd leci kamień spadający z wysoka: z nieba czy może odpadł, oderwał się od góry. Zamiast zająć się tym co jest; że już spadł i jest, leży tu na ziemi.
    Podobnie jak uczeń może skupić uwagę tylko na palcu nauczyciela zamiast zobaczyć to co on wskazuje na mapie.

  • olajko

    Dobrze, że wróciliście…