Nie wystarczy cierpiętniczo wykonać obowiązki, trzeba jeszcze robić to wszystko z radością i miłością (Mt 5,38-42)

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb!” A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie». (Mt 5,38-42)

Pierwsze pytanie: skoro Jezus nie znosi prawa Starego Testamentu, to dlaczego w ogóle w Pięcioksięgu pojawił się zapis „oko za oko”?

Bo Prawo Starego Przymierza, jak zaznacza św. Paweł (zob. Ga 3,24), miało funkcję przygotowującą człowieka do ciągłego „podwyższania standardów”. Pamiętajmy, że Pięcioksiąg mówi „oko za oko” (Wj 21,24-25; Kpł 24,17-21), a to już jest postęp wobec tego, co zapowiadał Lamek: „Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko – jeśli mi zrobi siniec! Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy!” (Rdz 4,23-24).

Wyobraź sobie, że byłeś wychowywany według zasady siedmiokrotnej odpłaty krzywd. Czy łatwo byłoby ci się przestawić na przykazanie miłości bliźniego?

Drugie pytanie: dlaczego mowa jest o tysiącu albo dwu tysiącach kroków?

Zwyczajowe prawo żydowskie zakładało, że w czasie szabatu można było pokonać odległość tysiąca łokci, zanim naruszyło się spoczynek szabatu. Jeden łokieć to trochę mniej niż metr, więc de facto odległość ta równa była tysiącu kroków. Jezus mówiąc o tej odległości, poucza, że jeżeli musisz poświęcić jednej osobie cały swój przywilej, to wykonaj to z nawiązką.

Trzecie pytanie: co z tego fragmentu wynika dla mnie dziś?

Czasami siadam do pisania komentarza i po prostu opadają mi ręce… Chciałbym napisać coś nowego, czego jeszcze nigdy nie pisano na tej stronie. Ale Jezus nie daje mi pola działania i każe powtórzyć tę samą rzecz: jeżeli chcesz być na serio chrześcijaninem, to bądź nim tak do końca. A nawet walcz, by być nim na 110%.

Tylko pamiętaj o jeszcze jednej rzeczy. Nie wystarczy cierpiętniczo wykonać obowiązki, które Chrystus nałożył na nas jak ciężkie brzemię, trzeba jeszcze robić to wszystko z radością i miłością.

Wyobraź sobie, że wracasz do domu po całym dniu w pracy, a nawet najcięższym dniu, jaki zafundował ci pracodawca czy klienci. Dodatkowo, słabo spałeś w nocy. No i chyba zaczyna rozkładać cię przeziębienie. Nastawiasz czajnik, siadasz w fotelu i… dzwoni telefon. Odzywa się przyjaciel, któremu obiecałeś kiedyś wyjście na biegi. A teraz najtrudniejsza część tej wizji – odpowiadasz z uśmiechem: „chętnie, będę gotowy/gotowa za pięć minut!”.

Konkret na dziś: dwie rzeczy, które zawsze było dla ciebie przykrym obowiązkiem, wykonaj z radością i chętnie. (Tak, dwie)

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: