Zgrom w sobie Jakuba i Jana! (ŁK 9,51-56)

 

Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem.

Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?» Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. I udali się do innego miasteczka. (Łk 9,51-56)

Ciekawa sprawa z tymi Samarytanami w Nowym Testamencie! Wszyscy ciągle na nich narzekają: bo to odszczepieńcy, bo nie uznają świątyni w Jerozolimie, bo po wygnaniu babilońskim zaszli za skórę Żydom, i tak dalej. Wystarczy przypomnieć scenę z czwartej ewangelii, gdy faryzeusze chcą Jezusa obrazić i nazywają go Samarytaninem (J 8,48). Nie będę pisał o powodach, dla których ta nienawiść wyrosła, pisał o tym rok temu w komentarzu do powyższego fragmentu ks. Krystian (http://slowodaje.net/reagowac-tych-ktorzy-nas-lubia-lk-951-56/).

Ale na podstawie tego, co powiedzieliśmy, pomyślmy, jak zachowują się Samarytanie w Nowym Testamencie? Samarytanin – jako bohater przypowieści – ratuje pobitego człowieka, którego zostawiają na pastwę losu kapłan i lewita (Łk 10,33-35). Samarytanin także jako jedyny z dziesięciu trędowatych przychodzi podziękować Jezusowi za uzdrowienie (Łk 17,15-16). Po rozmowie Jezusa z kobietą z Samarii, ściągają oni tłumnie, by słuchać nauki Chrystusa. Co więcej, jako jedni z pierwszych w Ewangelii Jana zaczynają wierzyć, że jest On Zbawicielem Świata (J 4,39-42). A kiedy ponownie przybywa tam diakon Filip, znajduje wielki posłuch wśród tamtejszych mieszkańców. Tak wielki, że przybywają tam dwie spośród najważniejszych osób w pierwotnym Kościele: Jan i Piotr, żeby udzielić wierzącym darów Ducha Świętego (Dz 8,1-17)

Czego więc nie przyjęli posłańców w dzisiejszej Ewangelii? Może dlatego, że ci potraktowali ich z góry albo z pogardą? Może gdyby wyszli przyjaźnie i rozpoczęli zwykłą rozmowę a następnie przedstawili swoją prośbę, zostaliby przyjęci tak jak Jezus w Ewangelii Jana? Nie wiem, ale w tym fragmencie bardzo mocno uderza mnie to, jak można się pomylić w ocenie człowieka. Jak i Jakub mieli szybko wyrobiony pomysł, co należy zrobić, co jest sprawiedliwą odpłatą i właściwą należnością. Ale czy Chrystus podzielił ich zdanie?

Czy nie towarzyszy mi podobna pokusa, gdy spotykam się z niewłaściwym zachowaniem jakichś osób? Czy nie reaguję na wyrost, gdy stykam się z ludzkimi błędami? Czy nie zakładam automatycznie, że ich zachowanie jest celowo złe?

Konkret na dziś: Ucisz dziś w sobie uczucia i rozum, które nakłaniają cię do gniewu na innych. Zwłaszcza „na świeżo” spróbuj opanować się i spojrzeć na nich jak Chrystus, z miłością, cierpliwością i wyrozumiałością.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: