Jak nie zmarnować Wielkiego Tygodnia? (J 12,1-11)

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku.

Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z Jego uczniów, ten, który Go miał wydać: «Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?» Powiedział zaś to nie dlatego, że dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem i mając trzos, wykradał to, co składano.

Na to rzekł Jezus: «Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, Mnie zaś nie zawsze macie».

Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili zabić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa. (J 12,1-11)

Temat jest bardzo kontrowersyjny. Już w czasach zastanawiano się, jak dysponować pieniędzmi. Albo inaczej, czy nie lepiej przeznaczać je na potrzeby charytatywne i zwalczanie ubóstwa niż na cele religijne. Odpowiedź nie jest prosta i tym komentarzem nie mam zamiaru opowiadać się po jednej albo drugiej stronie.

Z czego wzięło się całe zamieszanie, które obserwujemy w dzisiejszym tekście? Z tego, że olejek nardowy był i jest bardzo drogi. Na jego cenę wpływa fakt, że Nardostachys jatamansi, roślina, z której wykonuje się wspomnianą w naszej perykopie substancję, rośnie tylko na wschodnich stokach Himalajów, na terenie Indii i Nepalu, a także na Sri Lance na wysokości 3000-4000 m. Już samo pozyskanie rośliny wymaga zorganizowania wręcz wyprawy wysokogórskiej. A to dopiero początek historii. Następnie roślinę trzeba było drobno pokroić i długo gotować w mieszance wody, oliwy z oliwek i wina. Po tym długotrwałym przygotowaniu można było wysyłać olejek w świat.

Ewangelia Marka mówi, że funt takiego olejku osiągał w Palestynie cenę trzystu denarów. Jak można to przeliczyć na współczesne środki? Denar to była ogólnie przyjmowana zapłata za cały dzień pracy robotnika. Zrobiłem sobie trochę obliczeń i przy założeniu, że człowiek zarabia minimalną pensję krajową, denar odpowiada współczesnym 50-60 zł. Jeżeli wartość rynkowa takiej ilości olejku (rzymski funt wynosił około 330 g) to ponad 300 denarów w starożytności, obecnie zapłacilibyśmy między 15 000 a 18 000 zł.

Jaki sens ma więc wydawanie mnóstwa pieniędzy i kupowanie tego olejku tylko po to, żeby namaścić Jezusowi głowę? Myślę, że odpowiedzią powinny być słowa ze sceny w Ewangelii Mateusza (20,13.15), gdy robotnicy pracujący cały dzień otrzymują takie same wynagrodzenie jak ci, którzy pracowali jedynie godzinę. Gospodarz mówi: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy (…) Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?”. Zanim zaczniemy oceniać wydatki innych, najpierw zróbmy sobie rachunek sumienia z wykorzystania własnych środków materialnych.

Maria wydała pieniądze równe należności za cały rok pracy. Na początku Wielkiego Tygodnia, kiedy rozgrywać się będą wydarzenia najważniejsze z punktu widzenia naszego zbawienia, pomyślmy: co teraz będzie zajmowało moje myśli? Czy może odkurzanie? Albo pieczenie placków? A może przystrojenie domu? Nie mówię, że jest to złe, ale czy naprawdę Jezus wisząc na krzyżu myślał: „Oby tylko w przyszłości mieli dobre placki i odkurzone dywany dla upamiętnienia tych wydarzeń!”?

W tym gorącym czasie spróbuj oddać Jezusowi choć chwilę ze swojego czasu. Nie chcę teraz agitować za porzuceniem prac domowych, ale może pośrodku wielu nerwowych sytuacji w domu, szału zakupów w supermarketach, warto podporządkować to wszystko Jezusowi i Jego ofierze na krzyżu. Może Twoim funtem olejku nardowego będzie to, że oszczędzić domownikom awantury? Albo zaakceptujesz, że nie wszystkie potrawy wyjdą tak, jak sobie planujesz? A może to, że czegoś nie zdołasz wykonać? Jezus modlił się, żeby odszedł od Niego kielich cierpienia, ale zgadzał się na wolę Ojca, więc pamiętaj także o woli Boga wobec Ciebie w tym czasie. Spotkaj Boga w gościnie w swoim domu i pomyśl, jak wyglądałyby Twoje przygotowania do świąt, gdyby on przyszedł do Ciebie tak jak przyszedł do Marii, Marty i Łazarza.

Konkret na dziś: Pamiętaj, że Bóg w tym tygodniu przychodzi do Ciebie tak samo jak do Marii, Marty i Łazarza.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: