Znak (Mk 8,11-13)

Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął głęboko w duszy i rzekł: „Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu”.
I zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.

Jezus unika znaków spektakularnych, teatralności, nie chce zaspokajać ciekawości człowieka. Dlatego nie spełnia prośby swoich niewierzących przeciwników ani żądnego sensacji tłumu. Nie czyni żadnych cudów dla osobistej korzyści. Głównym zadaniem tych niezwykłych zdarzeń jest ukazanie prawdziwego sensu Jego mesjańskiej misji, jak wskazuje na to odpowiedź dana wysłannikom Jana Chrzciciela. Cuda miały ukazać urzeczywistnienie się Królestwa, jak wynika z odpowiedzi Jezusa danej oskarżycielom: „Jeśli ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże”. Cuda przekazują zaproszenie do nowego życia, do nawrócenia i życia zgodnie z wymaganiami nowego królestwa. Czyniąc je Jezus ustawicznie przypomina o konieczności nawrócenia się po usłyszeniu orędzia o Królestwie; Tyr i Sydon nawróciłyby się i pokutowały w worze i popiele, gdyby tam dokonały się takie znaki, jak w Korozain, Betsaidzie i Kafarnaum.

Faryzeusze krytykują Jezusa za przebywanie wśród celników i oskarżają Go o działanie w mocy diabła. Kontestują także zachowanie uczniów Jezusa i już na początku Jego działalności planują Jego usunięcie. Gorszą się wykładnią Jezusa na temat legalnej czystości, żądają znaku, ich postawa jest nazwana mianem „kwasu”, wystawiają Jezusa na próbę lub chcą Go przyłapać na jakiejś niezręcznej wypowiedzi. Do nich Jezus kieruje wielokrotne „biada” i nazywa ich hipokrytami oraz ślepcami. Knują przeciw Jezusowi nawet po Jego śmierci, wietrząc oszustwa ze strony apostołów.

Zauważamy zatem, że faryzeusze nie przyszli do Jezusa, aby Go słuchać i głębiej wniknąć w Jego naukę, ale aby się z Nim kłócić. Mimo wielu cudów proszą Jezusa, aby dodał znak z nieba. W biblijnym ujęciu pokusa nie oznacza uwodzenia kogoś w takim sensie, jak to rozumiemy dzisiaj. Chodzi o poddanie kogoś próbie, aby go przetestować lub poprawić negatywne cechy takiego człowieka. W ten sposób Bóg próbuje Abrahama. Jednakże może to również oznaczać złośliwe zamiary – wskazać na słabości osoby, doprowadzić do złego działania, tak jak szatan, na pustyni, gdy Jezus pościł. Wiele osób mówi również dzisiaj: „nie uwierzę, dopóki nie zobaczę”. Nawet jeśli widzą, szukają różnych racjonalnych wyjaśnień, tyle że nie muszą uznawać istnienia Boga, aby nie musieli zmieniać swojego wygodnego życia. Zadaliśmy sobie pytanie: dlaczego pragniemy wielu cudów, choć często widzimy uzdrowienia? Dla umocnienia naszej wiary, czy z czystej ciekawości? A Bóg każdego dnia otacza nas różnymi znakami, aby pokazać, że nas kocha. Kto nie chce wierzyć, nie będzie zadowolony z tysiąca dowodów.

Dzięki Jezusowi Chrystusowi stało się wyjątkowo jasne, że Bóg kocha człowieka i robi wszystko, aby osiągnął swój cel – życie wieczne w pełnej miłości Swojej obecności. Bóg mnie kocha. To przesłanie było rewolucją i zmieniło świat do dnia dzisiejszego. I ten znak pozostanie na zawsze.

Konkret na dziś – Powtarzaj często „akt miłości”.

Niech Cię błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen.

Podobne wpisy: