Zostań władcą swojego słowa (Mt 5,33-37)

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Boga; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym.

Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi». (Mt 5,33-37)

Zastanówmy się, po co właściwie potrzebna jest przysięga? Albo inaczej: po co w starożytności potrzebna była przysięga?

W dzisiejszym świecie, jeżeli się zdeklarujemy w jakiejś kwestii, zwłaszcza wobec firmy lub urzędu, musimy podpisać oświadczenie, a na jego podstawie będziemy winni określone zobowiązanie. W przypadku niewywiązania się z deklaracji, będziemy pociągani do odpowiedzialności finansowej, administracyjnej lub karnej, co może skutkować pociągnięciem do wyrównania powstałych szkód.

Natomiast starożytność to były zupełnie inne czasy. Biurokracja była znikoma… To był piękny okres w tej kwestii! Ale wtedy w kwestii wypełniania wzajemnych zobowiązań międzyludzkich potrzebna była przysięga. Wtedy tym, kto de facto gwarantował wypełnienie deklaracji, było bóstwo lub część świata materialnego. Natomiast zarówno w świecie greckim oraz babilońskim świat materialny był siedzibą bóstw, którym też należał się szacunek i nawet cześć.

Ale Chrystus wzywa nas do zmiany myślenia. Pójdę nawet krok dalej! Chrystus wzywa nas do stania się osobami o wielkim autorytecie. Bo nasze każde słowo ma oznaczać to, co znaczy i nic więcej, ani nic mniej. Moje „tak, zrobię to” ma znaczyć „tak, zrobię to”, a nie „pomyślę o tym” albo „może mi się kiedyś zechce”… Do wiary w moje słowa nie powinno być potrzebne nic więcej, tylko ja sam. Muszę być tak szczery, tak prawdomówny i tak prawdziwy, żebym nie musiał wzmacniać swoich obietnic i zobowiązań autorytetem innej osoby albo Boga. Wtedy otwiera się furtka na złe siły.

Tak naprawdę w mojej gestii nie leży nic innego jak moja postawa. Nie mogę własną wolą zmienić kolor swoich włosów, ale – jeżeli zechcę – mogę stać się człowiekiem słowa. Trzeba na to pracować długo, całymi latami, ale z Bożą pomocą będę w stanie to osiągnąć.

Konkret na dziś: pomodlę się o umiejętność szczerego i prawdziwego życia z Bogiem.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: