Zrób to, a przeżyjesz Wielki Post dobrze (Mk 1,12-15)

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali.
Po uwięzieniu Jana przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. (Mk 1,12-15)

Biblia zna wiele przykładów ludzi, których Pan poddał próbie, aby sprawdzić ich wiarę: Abraham, Jeremiasz, Hiob itd. Żydzi mawiali nawet tak: „Najświętszy, niech będzie błogosławione Jego imię, nie wynosi człowieka do godności, zanim go uprzednio nie wypróbuje i nie zbada. Jeśli wytrzyma chwilę pokuszenia, wówczas podnosi go do godności”.

Święty Marek, w przeciwieństwie do pozostałych synoptyków, czyli Mateusza i Łukasza, nie podaje nam szczegółowej relacji z kuszenia. Jego opis jest bardzo zwięzły: „Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana”. Jezus rozpoczyna czas próby chwilę po tym, jak stanął wśród grzeszników nad Jordanem, aby przyjąć chrzest z rąk swojego starszego o sześć miesięcy kuzyna – Jana (chociaż będąc Bogiem nie potrzebował żadnego oczyszczenia). Ale to nie był koniec Jego jednoczenia się z naszym losem. Będąc kuszonym i zwyciężając szatana, jednocześnie pokazuje nam w jaki sposób my mamy stawiać czoła atakom złego ducha.

Wiem, że nikt z nas nie lubi, gdy przychodzą na niego pokusy, ale utopią jest myśleć, że będą one nas omijać. Pokusa jeszcze nie jest grzechem i nie ma co panikować, gdy zapuka do naszych drzwi! Powiem więcej, pokusa może stać się okazją do rozwoju. Ocenie moralnej podlega to co z nią zrobimy, tzn. czy podejmiemy walkę i wygrywając umocnimy się w cnocie czy raczej bezrefleksyjnie się jej poddamy i pozwolimy, aby przerodziła się w grzech. 

Czas próby był koniecznością w życiu Jezusa, zanim zaczął najważniejsze trzy lata w dziejach całego wszechświata. Podobnie jest z nami. Uczeń, który chciałby iść inną drogą niż jego mistrz, tak naprawdę nie ma prawa nazywać się uczniem. Nasz Zbawiciel potrzebował odosobnienia i zmierzenia się z atakami szatana, aby móc później dokonać dzieła zbawienia. Ale – co bardzo ważne – Jezus poszedł na pustynię w mocy Ducha Świętego (właśnie On kryje się pod pierwszym słowem dzisiejszej perykopy, a nie zły duch) i z ciągle brzmiącym w Jego uszach głosem Ojca, że jest Jego umiłowanym synem, w którym ma upodobanie. Myślę, że właśnie ta świadomość była dla Niego największą siłą w czasie walki z Przeciwnikiem.

Dla nas także Wielki Post powinien być czasem pustyni i zmagania się ze sobą. Piszę o powinności, bo decyzja i tak ostatecznie zależy od każdego z nas. Jeśli tylko zechcemy, Bóg może nas podczas tego wymagającego, ale i pięknego czasu wewnętrznie umocnić, odnowić i niesamowicie rozwinąć. Bardzo ważne jest jednak, aby stawać do walki w mocy Ducha Świętego, bo jeśli będziemy polegać jedynie na sobie, szatan już może zacierać ręce z zadowolenia.

Jak to zrobić, żeby walczyć w mocy Ducha? Odpowiedź jest bardzo prosta: trzeba rozpocząć Wielki Post od spowiedzi. -Tylko tyle? Mógłby ktoś zapytać. -Tak. Tylko i aż tyle. Nie czekajmy ze spowiedzią aż do ostatniej chwili, aż do Wielkiego Tygodnia. Jeśli pozwolimy Bogu oczyścić naszą duszę, będziemy mogli – mówiąc kolokwialnie – „wyciągnąć z tych dni” znacznie więcej, bo serce będzie od samego początku wolne od grzechu ciężkiego. Wtedy tak jak Jezus staniemy naprzeciw pokus w mocy Ducha Świętego i Bóg w tym świętym czasie będzie mógł w nas i dla nas zrobić wiele dobrego.

Konkret na dzisiaj: zrób dobry rachunek sumienia i idź do spowiedzi, a potem daj się wyprowadzić Duchowi na pustynię.

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

 

Podobne wpisy: